Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Beading. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Beading. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 21 czerwca 2016

Niespodzianka od Wiki i jagodowy czerwiec

Witajcie kochani.

Na samym początku ,pragnę ślicznie podziękować Wiktorii ,za przesyłkę,która do mnie dotarła jakiś miesiąc temu.
Cóż za wspaniałości mi się przytrafiły widać po nich,że Wiki ma same wykrojnikowe perełki .
Nawet są wsród nich baloniki,także w razie czego Aniu,Hubciu,Ulciu czy Inko jestem jakby co zabezpieczona haha :)
Mało tego oprócz skrapków dorzuciła buraczkowe kolczyki, jakie wykonała Wiki na kwietniową zabawę w CK.


 Do tego wszystkiego był dołączony taki oto liścik 


 Zatem chciał nie chciał trza było się pokazać w  kolczykach .
Wrrr  lewy profil mam  masakryczny haha,ale co tam nie takie rzeczy się widuje,prawda .



Wiki sprawiłaś mi przemiłą niespodziankę i bardzo dziękuję Ci za nią. 

A teraz jeszcze przez chwilkę o tym jak zrobiłam się na szaro .
Miałam już dość foteczki w awatarku na niebiesko  i nadszedł czas na zmiany,bo ciągle (dokładnie od 3,5 roku )świeciłam się jak psu jajca,cóż taka bluzeczka gwiazdorska haha .
Postanowiłam zmienić foteczkę na szarości,aby już tak nie błyszczeć,ale jakby co mam dobre wieści,bo uśmiech pozostał ten sam .
Aby wszystko było jasne,że ja to ja, tam w tym małym okieneczku piszę Wam komentarze ,to podrzucam w powiększeniu ,teraz nikt nie zarzuci mi ,że znów pokazuję z daleka haha:)


No dobra to tyle spraw informacyjnych ,przechodzę już do sedna dzisieszej pisaniny.

Kolejny rok w kolorki dobiega końca.
Na czerwiec dziewczyny większością głosów wybrały kolor jagodowy.



Gdybym to ja wymyślała kolor na ten miesiąc to mogłabym mieć pretensje tylko do siebie .Ale to Wasza sprawka kochani .
Miałam ogromny problem, bo w domu nic takiego jakoś w przydaśkach nie znalazłam.
Znaczy po poszukiwaniach wydobyłam tylko granatową wstążkę,koraliki i stare dżinsy.

Mam ostatnio mało czasu,więc praca jagodowa jest skromna,ale przecież nie mogłabym odpuścić ,o nie .
Kupiłam kiedyś takie fajne koraliki ,szkoda,że tak mało sztuk :(
I to je użyłam do jagódkowej pracy .
Jest również troszkę pistacjowego koloru,a nawet można dopatrzyć się truskaweczki.
Całość połączona złotymi stoperami .
Niby prosto ,ale 3 razy nawlekałam bo chcąc już zawiązać jakoś pechowo mi się wszystko rozsypywało.
Kupiłam te koraliki z myślą o makramie,ale przez te otworki  żaden sznurek nie przejdzie,więc musiałam wykombinować inaczej .
Powstała zatem taka oto bransoletka 





Aby nie było ,że poszłam na łatwiznę to usiadłam i z dżinsowych nogawek uszyłam kwiatka,którego kiedyś zapewne do czegoś wykorzystam .



 Jeśli chodzi o jagody,to uwielbiam je od zawsze i nie tylko jeść.
Mogłam siedzieć godzinami w lesie i zrywać te pyszniutkie owoce.
Sporo ich w życiu się nazrywałam ,bo za moich młodych lat   musiałam  w ten sposób  zarabiać na książki do szkoły i na swoje drobne przyjemności.Niestety lekko nie było,ale za to jak człowiek cenił każdy grosz .
Kolorek jagodowy lubię ,zarówno w odcieniach granatów jak i w połączeniu z bitą śmietaną ,czyli w fioletach .

Mam nadzieję ,że o niczym nie zapomniałam i moja praca zostanie zaliczona przez wszystkie kolorystki.

Kochani na koniec dziękuję za każde słowo jakie pozostawiacie w komentarzach .

Buziaki moi drodzy i do zaś:)




poniedziałek, 22 lutego 2016

Komplecik niebiański - beading

Heyka zdolniachy :)

Nie cierpię takiej pogody jaka jest dzisiaj.Nie dość ,że wieje,to jeszcze leje jak z cebra ,a jeszcze jak na złość temperatura dosyć  wysoka, bo ok 10 stopni.
A  mogłoby być tak pięknie -och pomarzyć !!!!
Wyjść na spacer,zrobić mały trening  na świeżym powietrzu, a tak totalna kiszka brrrr.

Od razu  przypomina mi się Robert Górski z kabaretu KMN, który mówił  cytuję " kiedy na dworze jest zimno, a nie wieje to jest ciepło,a kiedy jest ciepło, a wieje  to jest  zimno" .
No coś w tym jest haha :)
Uwielbiam jego poczucie humoru,teksty i te  wszystkie kabaretowe dialogi.

No dobra ja tu o pogodzie i kabaretach ,a Wy pewnie czekacie na ten komplecik ,co to w tytule przeczytaliście.

Pamiętacie moje bransoletki biało-szare klik , jakie zrobiłam na styczniowy kolorek ?
Otóż dostałam małe zlecenie ,aby zrobić podobną,ale w połączeniu z niebieskim .
A ponieważ zleceniodawcą była moja już dorosła chrześnica, to dorobiłam jeszcze jedną z takich bardzo fajowskich koralików,których nazwy za czorta nie pamiętam,a nie chce mi się w tej chwili szukać i sprawdzać  .
No chyba ,że ktoś się uprze i poprosi o nazwę to oczywiście poszukam .
Ponieważ mnie samej  strasznie się one podobają to pewnie  w wolnej chwili machnę sobie podobną .W końcu bardzo lubię ten  niebiański kolorek.

Z fotkami się bardzo spieszyłam, bo dziewczę na co dzień mieszka w Danii i zjechało na tydzień do kraju.A że mieszka w innej mieścinie to poczta i ja musiałyśmy szybko zadziałać.

Zatem przedstawiam niebiański komplecik, co to z niebem ma tyle wspólnego co kolorek .


koralikowa biżuteria

I gumkowa z koralików o jakich powyżej wspomniałam.
beading,bransoletka


koralikowa biżuteria


I takim oto postem zaczynam kolejny tydzień .
W sumie na innym poście jestem już od dłuższego czasu haha,patrzcie jedno  słowo, a różne znaczenia.

Kochani na dziś to tyle .
Niebawem znów coś skręcę ,splotę czy poplotę ,choćby głupoty, ale będę na mur beton z Wami .

Buziaki mróweczki :))))



niedziela, 24 stycznia 2016

Sukieneczki i zaległa bransoletka koralikowa


Czołem zdolniachy.

Dziś niedziela,czas wypoczynku i spotkań rodzinnych .
Ja zrobiłam sobie to świętowanie już 3 dni wcześniej i mało co bywałam w sieci.
Wolny czas przeznaczyłam na czytanie i dokształcenie się w kwestiach zdrowotnych.
Ci co mnie znają wiedzą doskonale ,że na  tematy zdrowego odżywiania lepiej ze mną nie zaczynać ,bo jak się rozgadam to końca nie widać.Dlatego jesteście na pozycji wygranej bo blog rękodzielniczy takich treści nie potrzebuje ,więc omija Was moja gadatliwość.
Ale do rzeczy .

Dziś pokażę  jakie miałam ostatnio bardzo szybkie zamówienie na ubranka dla butelek.
Już kilka takich butelek czy świeczników kiedyś ubrałam ,więc to żadna nowość ,
W jeden wieczór musiałam wykrzesać wszystkie swoje siły  i uporać się z pleceniem .
A siedzenie prawie do drugiej  w nocy dało takie oto efekty.

Wszystkie 3 wyplecione ze sznurka bawełnianego,ale z różnym wzorem i małymi kokarkami,przez co zamawiająca nazwała je sukieneczkami.
W tej pierszej spróbowałam po raz pierwszy doszyć malutkie koraliki i kto wie?
Może jeszcze do tego tematu powrócę ,kiedy będzie więcej czasu .

A w środku oczywiście naleweczka własnej produkcji - jeżynowa .

Niestety wszystkie fotki robione na jednej butelce,bo nie było czasu na rozlewanie,przelewanie .
Jak na mnie zrobiłam ich bardzo mało i nie było nawet w czym wybierać,więc jest co jest ,ważne że coś tam widać .





Jeszcze  obowiązkowo kolaż,och co ja bym bidulka bez nich zrobiła haha.
Strasznie lubię je robić ,bo w jednym miejscu jest przekrój prac.



A skoro jestem już przy głosie,to pokażę bransoletkę ,która powstała na początku beadingowania ,czyli pewnie gdzieś w listopadzie zeszłego roku.
Zdjęcia czekały w poczekalni na swoją kolej i dopiero teraz zdążyłam je trochę obrobić .
Podobne bransoletki mieliście okazję już zobaczyć   ,bo powstały do naszej cyklicznej zabawy tutaj








I to tyle na dziś ,następnym razem będzie powrót do zimnej porcelany ,bo fotki też zalegają w folderach ,a pewnych rzeczy jeszcze nie widzieliście.

Buziaki kochani i do zaś :)





poniedziałek, 11 stycznia 2016

Na biało :)

Czołem  mróweczki :)

Dziś będzie mowa o perełkach jakie zrobiłam na zabawę w Cyklicznych Kolorkach,w której razem z Wami biorę zawsze udział.

Jak na razie nie opuściłam żadnego miesiąca, a to przecież już półtora roku zabawy za nami ,czyli niezły kawał czasu.

Na razie nie zabieram się za żadne nowe techniki ,choć jedną mam w planach.
Na razie Wam nie zdradzę ,bo jak coś nie wypali to potem będzie wstyd.
A skoro będę szlifować na razie te stare to padło no zrobienie czegoś z beadingu.
3 bransoletki miałam okazję już robić tu i tu ,a teraz przyszedł czas na przetestowanie nowego wzorku.

Muszę przyznać ,że robi się ją dość szybko w porównianiu do makramowej,choć i tak większą miłością pałam do tej drugiej .
Makrama jest dla mnie bardziej wciągająca i raczej to jej poświęcę więcej czasu .

Na styczeń przygotowałam komplet bransoletek ,w wersji biało-szarej .
Niby obie robione w ten sam sposób,ale z różnych  wielkości koralików,więc można  troszkę zmienić  ich wizerunek .

Jeśli chodzi o kolor biały to ogólnie  go lubię ,ale niekoniecznie w ubiorze.
Owszem latem pasuje mi jak najbardziej, ale pod warunkiem, że ta biel będzie taka jakaś mieszana ,a nie czysta i niewinna jak w reklamie koszulek u znanego pana Zygmunta Ch.
Za to uwielbiam białe obrusy,serwety i skarpetki,no może prać to już nie tak chętnie haha:)

Starczy tych upodobań ,bo kiedyś w części carvingowej bardziej się rozwinę .

Dawno nie wkurzyło mnie robienie zdjęć, tak ja dzisiaj.Zrobiłam ich setki, a jednak ciągle  było coś nie tak.

Perełki są piękne ,błyszczące i z połyskiem,a  tu wyglądają jak nie wiadomo co  .Szary kolor też mi wcale nie ułatwiał sprawy i nie chciał być fotogeniczny:(
Normalnie totalna masakra,a przecież miało być tak pięknie i na biało.
W pewnym momencie chciałam nawet spasować i zrobić całkiem inną prace ,nie z  biżutkową ,ale w końcu doszłam do wniosku cyt.siebie"Babo czego Ty chcesz ,wycisnęłaś z aparatu wszystko co było możliwe ,a że masz jaki masz ,to lepiej już nie będzie"
No i tym usprawiedliwieniem i tłumaczenieniem się sama przed sobą ,stwierdziłam ,że wrzucę na luz i pokażę co wyszło.

Na żywo bransoletki są super i na ręce pięknie się prezentują, ale na fotach .....buuuu:(  szkoda mojej paplaniny  i już więcej nic nie napiszę .

Zmiany tła też mi w niczym nie pomagały,więc w końcu powróciłam do jutowego podkładu i niech się dzieje wola nieba.....








Tę poniżej  moja Karolina już sobie zaadoptowała,bo ona od jakiegoś czasu uznaje tylko 3 kolory:biały ,czarny i szary .
W sklepach  odzieżowych  na inne kolory uwagi nie zwraca, jak tylko na takie  ciuchy.Ach ta nasza młodzież,ale w sumie ją rozumiem bo sama je bardzo lubię .








A po drugiej stronie wyglądają  tak 




Części  carrvingowej jak na razie nie zrobiłam ,poczekam aż będą u nas ferie zimowe i będę mieć więcej czasu dla siebie.

A teraz życzę Wam spokojnego tygodnia.
Pozdrawiam wszystkie dobre duszyczki :)))




wtorek, 10 listopada 2015

Gąsienica w gorzkiej czekoladzie

Witajcie !

Zanim przejdę do pracy jaką przygotowałam na listopadowe kolorki to chcę się z Wami czymś  podzielić .

 Przed niedzielą miałam przyjemność rozmawiać z Anią (Nawanną) co sprawiło mi ogromną przyjemność.
Ania jest przesympatyczną kobitką  ,o głosie podobnym do mojego ,czyli też ciągle zachrypionym haha.
Ona z racji zawodu ,ja ze spotkania z pewnym koniem haha:)
Gosia pamiętasz  co mam na myśli z tym koniem?

Wracając do tematu miałam wrażenie ,że znamy się z Anią od bardzo dawna i czułam, że mogłybyśmy przegadać nie jedną nockę .

Nasza rozmowa zaowocowała dziś taką  oto przesyłką w postaci aronii,kilku owoców pigwy,słoiczka syropu z kwiatów bzu oraz sadzonkami pigwowca i aronii.

Aniu  już Ci dziękowałam ,ale czynię  to jeszcze raz .Jesteś kochana :)

Aronia już zasypana cukrem i puszcza sok a ja zacieram łapki na pyszny soczek jaki będziemy sobie popijać w długie, zimowe wieczory .

Kochane chcę powiedzieć ,że usłyszeć Wasz  głos to prawdziwa dla mnie radość .Od czasu do czasu będę wykręcać "numerek" haha do którejś z Was ,także pilnujcie się dziewczyny bo nie znacie dnia ani godziny ,kiedy Was nawiedzę haha,znaczy zadzwonię .

A teraz ze spokojem mogę przejść do dalszej części posta .

Tematem w listopadzie jak już wszyscy wiedzą jest gorzka czekolada,w całości lub  z dwoma wariantami do wyboru .
Postawiłam na  połączenie z pomarańczą ,ponieważ uwielbiam ten zestaw.
Gdybym tylko mogła jeść czekoladę to takie połączenie byłoby dla mnie idealne.
Ogólnie lubię ten kolorek ,w domu jak najbardziej mi pasuje ,z ciuszkami może byłby większy problem .Z brązów wybieram te jaśniejsze odcienie.

Ponieważ przyczepiłam się ostatnio do kolejnej techniki jaką jest beading ,dlatego też moja praca nie będzie wyższych lotów,ponieważ dopiero uczę się.
Także proszę kochani o wyrozumiałość .

Jeszcze tylko banerek wrzucam, aby było regulaminowo i nikt nie zarzucił szefowej ,że od innych wymaga a sama idzie na skróty.

A teraz już pozostało mi pokazać jak wygląda moja gorzka czekoladka z pomarańczą .














Muszę przyznać ,że taką bransoletkę robi się dosyć szybko i przyjemnie .Nie trzeba długo czekać na efekty ,bo praca pali się w łapkach,czego nie mogę powiedzieć o makramie.

Na dzień dzisiejszy  trudno powiedzieć jak moja wpółpraca z beadingiem będzie przebiegała,bo przecież jest to dopiero druga praca w tej technice .Gdyby ktoś był ciekawy to pierwszą bransoletkę koralikową można zobaczyć tutaj 
Jednym słowem pożyjemy, zobaczymy co z tego wyjdzie.

Cieszę się ,że zadanie czekoladek mam już za sobą , kolejny punkt mojego planu na ten miesiąc został zaliczony.

Na koniec dziękuję kochani za Wasze  ciepłe komentarze.
Witam w mych blogowych progach kolejnych obserwatorów,rozgoście się kochani i czujcie jak u siebie.

Pozdrawiam cieplutko :)





niedziela, 8 listopada 2015

Niespodzianka od Marysi i beading po raz pierwszy :)


Witajcie kochani niedzielnie !

Zacznę dziś od miłych niespodzianek.
Otóż znana już chyba wszystkim Marysieńka,o której pisałam tutaj  postanowiła znów mnie obdarować pięknym upominkiem i przesłała  kolejną niespodziankę w postaci gazetek i kilku metrów ślicznej, czekoladowej koronki.
Kochana moja Ty już doskonale wiesz,jak bardzo Ci dziękuję i cieszę się każdego dnia  ,że są na świecie tak dobre duszyczki jak Ty .
Zawsze przeglądam te wszystkie  gazetki z wielką ciekawością i wiem ,że nie raz  będę z nich korzystać 
Jeszcze raz Marysiu 

******
Obiecałam sama sobie ,że w listopadzie będę  trzymać się  pewnego planu ,aby z wszystkimi pracami  wyrobić się na czas.
Jak tego nie zrobię to będę wściekła sama na siebie,a przecież złość piękności szkodzi,więc muszę się pilnować ,abym nie wyszła jak jakaś potwora hahaha:)

Ale do rzeczy .
Są takie chwile,kiedy jestem zdumiona i zaskoczona tym co sama zrobię ,czym nagle się zajmuję .
Już technika makramowa była dla mnie ogromnym zaskoczeniem ,ale żeby łapać się za beading?
Od makramy do beadingu  wcale nie jest daleka droga,więc postanowiłam coś liznąć w tym temacie.
Oglądając prace dziewczyn biżuteryjnych nie raz nie dwa  szczęka mi opadła .Widywałam takie cuda,że nawet nie śniłam o tym aby rozszyfrować jak one to robią .
Ale kiedy człek  dojrzeje do pewnych decyzji nagle ciekawość bierze górę i zaczynamy interesować się daną techniką .
No to się troszkę zainteresowałam danym tematem ,chcąc dalej poszerzać swoje horyzonty .

Poczytałam ,pooglądałam jakieś tutki i zrobiłam pierwszą bransoletkę z koralików.
Rozmiarowo są malutkie ,a najmniejsze z nich to koraliki 
toho 8.
Jak na razie nie biorę się za te całkiem malutkie w numerach 11 czy 15,ale może kiedyś i na nie przyjdzie pora.Do przeplecenia koralików użyłam białego kordonka,bo nici jakie niedawno zakupiłam  normalnie gdzieś wyparowały i nie mogę ich znaleźć.
Ja nie wiem co się z nimi stało,chyba je przepiłam i nic nie pamiętam haha:)

Co do mojej pracy gęba sama mi się uśmiechała jak robiłam ją widząc ,że to takie proste i  idzie jak z płatka.
W makramie ,szczególnie z węzłem żebrowym jakoś powolno się wszystko posuwa do przodu a tu rachu ciachu i po strachu.
Jedynie nie mam kompletnie rozeznania ile uciąć tych nici ,ale w razie draki coś się wymyśli i dosztukuje haha:)

Kochani może to nie jest żadne arcydzieło,bo przecież to moja  pierwsza taka przeplatanka,ale uwierzcie mi na słowo,że  nawet taka zwykła biżutka potrafi poprawić humor.

No to czas na pokaz bransoletki .
A zacznę go wyjątkowo od kolażu 



 Zapięcie zrobiłam na zwykły karabińczyk ,bo na razie nie mam na to kompletnie pomysłów







Bransoletka jest w takiej a nie nie innej   kolorystyce, ponieważ robiłam ją specjalnie  na  zabawę  u    Agatki, u której   tym miesiącu panuje taka fajna roślinka o nazwie miechunka.
O szczegółach poczytacie tutaj,także zapraszam i zachęcam do tej fajnej kwiatowej zabawy.


Kochani mam trochę prac wykończonych ,bo jest wśród nich makrama ,haft wstążeczkowy,zimna pocelana ,są też takie jakie robiłam dla dziewczyn na urodziny,ale musicie się uzbroić w cierpliwość zanim je pokażę.
Najpierw chcę się uporać ze wszystkimi zabawami na ten miesiąc .
Moja czekoladka wczoraj została skończona ,także niebawem pewnie wrzucę pościk z tą pracą .
Jeszcze mam do wykonania coś na naukę makramy u Joasi,ale postaram się to w miarę szybko ogarnąć.

Kochani przypominam o konkursie "Bliżej natury",szczegóły znajdziecie w linku
lub klikając na banerek w bocznym pasku bloga.

Poza tym podsumowanie październikowych śliweczek pojawiło sie kilka dni temu ,także zapraszam wszystkich tych, którzy z różnych przyczyn  jeszcze tam nie dotarli.

Myślę ,że to tyle co miałam dziś do powiedzenia i pokazania.

Trzymajcie się kochani :)
Głowa do góry:))
Jutro też jest dzień i zaświeci dla nas słoneczko:):):)