Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zrobione z firany. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zrobione z firany. Pokaż wszystkie posty

środa, 22 lipca 2015

Wiosna letnią porą - "grosiaczek"

Na samym początku robię jako posłaniec.
Otóż nasza kochana Kasia z Dziupli Artystycznej prosiła ,aby pozdrowić wszystkie artystki-kolorystki i zapewnić Was ,że u niej jest wszystko w porządku.
Niestety nie będzie jej nadal na blogach, aż do września,ponieważ cały czas nie ma dostępu do internetu.
Jednak zapewnia,że pamięta o Was i całuje wszystkich gorąco.

************

Kochani wreszcie nadeszła pora abym i ja wrzuciła coś naszemu Stefciowi na pożarcie.
Miałam zrobić coś w całkiej innej technice ,ale niestety ten miesiąc mam mocno okrojony .

Ten rok był bardzo dobrym rokiem ,jeśli idzie o sprawy blogowe.
Zabawa w kolorki dawała nam niezłego kopniaka do działania, pobudzała szare komórki do intensywnego myślenia,
Dzięki zabawie poznawałyśmy się ,wspierałyśmy dobrym słowem  ,a wiele z nas zaprzyjaźniło się .

Oczywiście nie może zabraknąć u mnie kolażu  podsumowującego minione 12 miesięcy.
Starałam się ,aby co miesiąc  była inna praca i muszę przynać, że sporo tego powstało.




A pracę jaką chcę dziś pokazać  miałam zaczętą  na początku mojej drogi hafciarskiej.
Dopiero wczoraj udało mi się wykończyć i coś sklecić z tego .
Nie taka powinna być praca na nasze wspólne świetowanie,ale zupełny brak czasu sprawił,że nie dałam rady zrobić z tego takiego użytku jaki chciałam .
Nie będę marudzić bo przecież nie wypada,dlatego trzeba się radować z osiągnięć ,motywacji i postępów w nauce .

Kochani na podsumowanie naszej zabawy kolorystycznej przygotowałam pracę w kolorach,jakie są  bliskie memu sercu i z którymi zawsze mi się fajnie pracuje.



Kolejny raz bawiłam się pudełkiem.
Tak,ale nie krzyczcie,nie jest rafaellowe,bo dałam im na razie spokój .
To ma zupełnie inne przeznaczenie ,bo będzie pożeraczem drobnej "kaski",inaczej mówiąc ma pełnić rolę skarbonki.
Nazwałam go grosiaczkiem ,bo będę tam wrzucać drobnicę, resztówkę etc.

A jak już się całość zapełni kupię sobie wymarzony domek  z wielkim i cudnym  ogrodem jak Ewa J. czy Hania Pater,stawem i cudną okolica jak Pawanna i murowaną studnią jak Nawanna.
Hahaha żartuję oczywiście,ale na coś  tam nazbieram .
Może na ciepłe kapcie domowe wystarczy haha:)

A jeszcze kilka słów o tych kwiatkach.
Gdyby nie było widać to są hiacynty .

Kursik do nich widziałam kiedyś na youtube ,także każdy spokojnie sobie odnajdzie i może je zrobić .







Tylko nie myślcie sobie,że taka drobnica będzie do niego wpadać haha,to tylko fotka poglądowa 








Jeszcze tylko banerek lipcowy i mogę spać spokojnie,że i ja w końcu pracę wrzuciłam na pożarcie Stefanowi.


Tak sobie  myślę ,że moja kochana imienniczka Anstahe ,która jest dla mnie inspiracją i mistrzynią haftu wstążeczkami z lekkim uśmiechem patrzy na moje wymysły i połączenia tego haftu z różnymi materiałami.
Danuś mam nadzieję ,że moimi  pracami nie przynoszę wstydu tej technice .
Po prostu cały czas poszukuję jakiegoś sposobu na siebie, a nie chcę też nikogo kopiować .

Różnie mi to wychodziło z haftem ,czasem lepiej czasem gorzej .
Na razie  zostawiam go na jakiś czas by powrócić do niego ze zdwojoną siłą .


A teraz znikam ,bo kolejne słoje czekają na dary lata.
Wszak sezon ogórkowy się zaczął.

Buziaki :)

poniedziałek, 29 czerwca 2015

"Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło"

Pisząc wczorajszego posta miałam zupełnie inne plany na popołudniową niedzielę.
Jednak ten deszcz mi je tak pokrzyżował,że zamiast wypoczywać z rodzinką po intesywnym tygodniu zabrałam się za robótki.

Pewnie znacie takie powiedzonko 
"Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło"




Skoro lało jak z cebra to zaczęłam buszować w moim przydasiowych czeluściach.Pomyślałam ,że skoro nie ma pogody to wezmę się do roboty i chyba  zdążę wykonać  pracę na  kwiecistą zabawę  u Agatki.



Och jak dobrze mieć czasem jakieś gotowce,bo z suszeniem porcelany byłby dziś problem.

Ponieważ  ja cwana bestia jestem ,więc wykorzystałam to co posiadam .
Pisałam wczoraj , że sezon pudełkowy zamykam, a tu nadarzyła się okazja na kolejne , dlatego powstało takie ponadplanowe ,ale jak zawsze z wielką radością wykonane.

Nie rozpisuję się za bardzo,bo niebawem będziecie  mieć mnie dosyć ,sporo roboty i pisania przede mną w tym tygodniu.
Także zapraszam do szybkiej prezentacji mojej makowej propozycji.














Mam nadzieję ,że Agatka zaakceptuje moje maki z zimnej porcelanki.

Tak wiem kochani ,że znacie doskonale moją porcelanę ,ale na pudełku rafaellowym jeszcze jej nie było ,dlatego tam wylądowała niczym statek kosmiczny.

Jeśli idzie o pudełka to proszę nie martwcie się ,zostało mi jeszcze jedno jakie dostałam od znajomej.
Niech sobie czeka na czarną godzinę .

Cukierasy z pudełek  są wszędzie w domu pochomikowane,bo moje łakomczuchy wpałaszowałyby wszystko na raz.
A tak co jakiś czas dostają mały przydział tych kokosowych słodkości.

Sama raczej ich nie jadam ,choć uwielbiam wszystko co kokosowe łącznie z olejem ,który ma u mnie w domu przeogromne zastosowanie.
Polecam go wszystkim .
Może  cena Was trochę odstraszać,ale smak,działanie i właściwości zdrowotne rekompensują wszystko. 


I to na tyle moje mróweczki.

Dziękuję za wszelkie komentarze i ciepłe słowa z Waszej strony.

Buziaki poniedziałkowe dla wszystkich

Do zaś :)



niedziela, 28 czerwca 2015

Ostatnie z serii tych "rafaellowych "

Słoneczka moje witajcie po kolejnej przerwie w blogowaniu.
Miałam ostatnio tak zakręcony czas,że dosłownie nie wiedziałam jak się nazywam .
Od dziś chyba wszystko wróci do normy ,nareszcie znajdę czas dla siebie,na robótki  i dla Was.
Nie zrobiłam ostatnio nic ,a miałam takie plany:(
Może lipiec okaże się spokojniejszy i mniej pracowity .

Kochani  od jutra zacznę buszować i regularnie Was odwiedzać ,bo głupio się przyznać ,ale nie wiem co w trawie
( czyt. blogach) piszczy.

Mróweczki kochane dziś ostatnie pudełko z serii tych wysłanych za wyróżnione propozycje dla Stefcia .
Dostała je jakiś czas temu  nasza kochana Gosieńka .
Oczywiście na blogu już się chwaliła,tylko ja taka spóźniona ostatnio jestem ,że dopiero dziś wrzucam tą pracę na blogaska.

Muszę częściej się na nim pojawiać ,bo zarośnie mchem i pajęczynami,a wtedy nikt nie będzie chciał tu nawet zajrzeć z obawy ,że straszy .
A przecież ja aż  taka straszna nie jestem.Chyba ?



Dlatego już szybciutko zapraszam na ostatnie rafaellowe pudełko w moim wydaniu.





Na przykładzie tej jasnożółtej róży uczyłam się cieniowania kolorami.








Na zakończenie wszystkie pudełka razem jakie dostały ode mnie dziewczyny.



Tym telegraficznym skrótem kończę pisanie i cieszę się ,że od dziś będę mogła zająć się wreszcie robótkami,złapać za igłę czy inny sprzęt i zdziałać cokolwiek .
Tylko od czego mam zacząć?
Najpierw miał być czas dla rodziny ,małe grillowanie, granie w piłkę i inne podwórkowe atrakcje.
Jednak  od godziny tak leje,że nie widać świata.

Nareszcie znów wsiądę na ulubiony rower i będę śmigać po okolicy,bo przez ten tydzień stał bidulek i prosił o jazdę a ja nie miałam normalnie kiedy.

*******

Artystki -kolorystki za dwa dni mija termin wstawiania żółtych prac.Wiem ,że pora czerwcowa nie była ku temu,ale i tak  jestem szczęśliwa ,bo sporo prac powstało.A  jak dobije do 50 to i tak będzie nasz wielki sukces.

Kto by pomyślał,że za chwilę będzie pierwsza rocznica tej kolorowej zabawy.
Chyba muszę pomyśleć jak to uczcić .
A może macie jakieś propozycje,ja zawsze jestem otwarta na każde sugestie i podpowiedzi.

A teraz znikam ,tak jak obiecałam od jutra(a może jeszcze od dziś )zaczynam zwiedzanie i nadrabianie wszelakich zaległości,odpisywanie na maile itp .

Co złego to nie ja :)

Buziaki :)


czwartek, 18 czerwca 2015

Pudełko z różami dla Natalki


Ja"postowa gaduła " ostatnio wymiguję się i skracam swoje wypowiedzi ile tylko mogę .
Fakt, myśli mam skierowane w zupełnie innym kierunku ,ale o tym pisać raczej nie będę .

Zauważyłam ,że większość z Was ma tak samo jak ja.
Piszemy coraz mniej ,oczywiście z wiadomych powodów ,ot taki mały przywilej wiosenno-letni .
 Nawet nasza Anula czy Gosia też ostatnio są skąpe w wypowiedzi.
Nadchodzi lato,powinniśmy tryskać radością ,energią a tu jakoś tak nijak, zamiast się cieszyć to większość osób ma  humory  wisielcze i wcale się temu nie dziwię .
Codziennie pogoda jest  inna ,bo raz tak a na drugi dzień siak.

I weź tu człowieku rusz z kopyta :(

Na całe szczęście mój humor jakoś mnie nie opuszcza ,gęba się śmieje,zęby szczerzą ,mimo,że zmęczenie i przeróżne dolegliwości dadzą  czasem popalić .
Cóż starość nie radość ,a życie to nie bajka.

Jeśli ktoś nie ma dziś dobrego humoru ,pokłada się na prawo i lewo,zasypia na stojąco, ciągle ziewa i szuka kąta aby tylko głowę  przyłożyć do poduszki to polecam taki oto szybki kawał,który mnie rozbawia za każdym razem, kiedy muszę podawać stan liczników wody .

-Wodociągi?
-Tak słucham .
- Z kranu płynie woda.
-A co ma płynąć ?
-Sądząc po rachunku to k...a mać bourbon lub whisky

******

Właściwie jestem dziś tutaj po to , aby pokazać kolejne pudełko z haftem wstążeczkowym .
Przygotowałam je z myślą o naszej zdolnej ,quillingowej Natali,która z tego co wyczytałam z komentarzy i między wierszami  zachwyciła się moimi  różyczkami ,jakie pokazałam jakiś czas temu klik .
Nie mogłam nie zrobić dla niej takich kwiatów,dlatego powstały podobne w trochę innym odcieniu fioletów.

Z prawej obrazek jaki już widzieliście 



Ponieważ wszystkim wyróżnionym dziewczynom robiłam pudełka to i dla Nati  musiało jakieś powstać.

Jak zawsze w duecie firana i juta ,które dobrze sprawdzają się w takich sytuacjach.












Z  każdą nową pracą,choćby nawet przy takich zwykłych  pudłach  nabieram doświadczenia co sprawia mi to ogromną radość, ale niestety dla Was pozostają nudne posty i rafaellowe przeróbki.

I tak oto przebiegła kolejna prezentacja wykorzystania wstążeczek .
Teraz zostało mi jeszcze jedno pudełko do pokazania,ale zrobię to w kolejnym poście .

Na dziś to tyle .
Po ponad dwutygodniowej przerwie w robótkach ,nabrałam dziś ochoty na małe haftowanko,więc uciekam do pracowni coś potworzyć .

Z Wami się żegnam cieplutko,życząc słonecznego weekendu.

Danutka:)))






piątek, 12 czerwca 2015

Pudełko dla Lidzi

Gdyby nie popołudniowa burza nic do domu by mnie nie spędziło o tej porze.
Waliło piorunami jak młot pneumatyczny  ,błyskało się jak na dyskotece ,ale najlepsze z tego to to ,że zlało porządnie ogródek.

Korzystając z okazji,że zasięg internetowy jeszcze posiadam,a na dworzu na razie ogromne kałuże ,szybciutko chcę pokazać jakie pudełeczko dostała ode mnie Lidzia ,której to propozycję wyróżniłam podczas wybierania kompana dla naszego Stefcia.
Oczywiście małe co nie co w pudełeczku też się zmieściło,ale fotek takowych z reguły nie robię ,dlatego wszystko możecie zobaczyć u Lidzi .

Wzór oczywiście z głowy,czyli ciąg dalszy tego co mi w duszy grało haftując wstążkami .














Myślę ,że to mój najkrótszy post w karierze,ale muszę szybko działać ,zanim kolejne pioruny zaczną walić po całej okolicy,a nawet już coś tam słychać .

Dziękuję kochani,że jesteście .
Buziaki :)

Danutka:)))