Otóż nasza kochana Kasia z Dziupli Artystycznej prosiła ,aby pozdrowić wszystkie artystki-kolorystki i zapewnić Was ,że u niej jest wszystko w porządku.
Niestety nie będzie jej nadal na blogach, aż do września,ponieważ cały czas nie ma dostępu do internetu.
Jednak zapewnia,że pamięta o Was i całuje wszystkich gorąco.
************
Kochani wreszcie nadeszła pora abym i ja wrzuciła coś naszemu Stefciowi na pożarcie.
Miałam zrobić coś w całkiej innej technice ,ale niestety ten miesiąc mam mocno okrojony .
Ten rok był bardzo dobrym rokiem ,jeśli idzie o sprawy blogowe.
Zabawa w kolorki dawała nam niezłego kopniaka do działania, pobudzała szare komórki do intensywnego myślenia,
Dzięki zabawie poznawałyśmy się ,wspierałyśmy dobrym słowem ,a wiele z nas zaprzyjaźniło się .
Oczywiście nie może zabraknąć u mnie kolażu podsumowującego minione 12 miesięcy.
Starałam się ,aby co miesiąc była inna praca i muszę przynać, że sporo tego powstało.
A pracę jaką chcę dziś pokazać miałam zaczętą na początku mojej drogi hafciarskiej.
Dopiero wczoraj udało mi się wykończyć i coś sklecić z tego .
Nie taka powinna być praca na nasze wspólne świetowanie,ale zupełny brak czasu sprawił,że nie dałam rady zrobić z tego takiego użytku jaki chciałam .
Nie będę marudzić bo przecież nie wypada,dlatego trzeba się radować z osiągnięć ,motywacji i postępów w nauce .
Kochani na podsumowanie naszej zabawy kolorystycznej przygotowałam pracę w kolorach,jakie są bliskie memu sercu i z którymi zawsze mi się fajnie pracuje.
Kolejny raz bawiłam się pudełkiem.
Tak,ale nie krzyczcie,nie jest rafaellowe,bo dałam im na razie spokój .
To ma zupełnie inne przeznaczenie ,bo będzie pożeraczem drobnej "kaski",inaczej mówiąc ma pełnić rolę skarbonki.
Nazwałam go grosiaczkiem ,bo będę tam wrzucać drobnicę, resztówkę etc.
A jak już się całość zapełni kupię sobie wymarzony domek z wielkim i cudnym ogrodem jak Ewa J. czy Hania Pater,stawem i cudną okolica jak Pawanna i murowaną studnią jak Nawanna.
Hahaha żartuję oczywiście,ale na coś tam nazbieram .
Może na ciepłe kapcie domowe wystarczy haha:)
A jeszcze kilka słów o tych kwiatkach.
Gdyby nie było widać to są hiacynty .
Kursik do nich widziałam kiedyś na youtube ,także każdy spokojnie sobie odnajdzie i może je zrobić .
Tylko nie myślcie sobie,że taka drobnica będzie do niego wpadać haha,to tylko fotka poglądowa
Jeszcze tylko banerek lipcowy i mogę spać spokojnie,że i ja w końcu pracę wrzuciłam na pożarcie Stefanowi.
Tak sobie myślę ,że moja kochana imienniczka Anstahe ,która jest dla mnie inspiracją i mistrzynią haftu wstążeczkami z lekkim uśmiechem patrzy na moje wymysły i połączenia tego haftu z różnymi materiałami.
Danuś mam nadzieję ,że moimi pracami nie przynoszę wstydu tej technice .
Po prostu cały czas poszukuję jakiegoś sposobu na siebie, a nie chcę też nikogo kopiować .
Różnie mi to wychodziło z haftem ,czasem lepiej czasem gorzej .
Na razie zostawiam go na jakiś czas by powrócić do niego ze zdwojoną siłą .
A teraz znikam ,bo kolejne słoje czekają na dary lata.
Wszak sezon ogórkowy się zaczął.
Buziaki :)