Heyka zdolniachy:)
Tak sobie myślę ,od czego zacząć dzisiejsze pisanie,bo dopiero co wczoraj po nocy siedziałam i skrobałam posta
klik ,aby zdążyć ze wszystkim przed końcem miesiąca.
Może zacznę od podziękowań za przemiłe niespodzianki jakie do mnie w tym tygodniu dotarły.
Tak się złożyło,że dwa dni temu było sławetne Jana i Danuty .
Zatem wszystkim moim imienniczkom składam spóźnione ,ale szczere życzenia .
Wracając do tematu niespodzianek pragnę ogromnie podziękować
Małgosi X, za śliczną kartkę i ogrom przydasiów.
Następna paczuszka przyszła od drugiej Małgosi ,którą miałam przyjemność osobiście poznać w realu, podczas wypadu do Poznania
Gosia wie doskonale,że uwielbiam wszelkie dodatki w fioletach,zatem taka jest karteczka ,cudna i prawdziwie fioletowa
Mało tego Gosia zadbała o to abym się czasem w te piekielne upały nie przegrzała,w razie czego taki wachlarzyk i mini ręczniczek na otarcie spoconego czoła dorzuciła haha.
I jeszcze dostałam od Gosi takie śliczne różyczki z mydełkami,które na zbiorczą fotkę się nie załapały przez moje gapiostwo
To jeszcze nie koniec,bo kolejna paczuszka przywędrowała od naszej kochanej Anulki .
Nie uwierzycie, ale mam teraz tulipanki ,które nie potrzebują podlewania przez cały rok .
Anusia kwiatki są cudne :)
Również przemiłą niespodziankę dostałam od pamiętającej Kazi
Nieustannie podziwiam jej frywolitkowe prace, a teraz mam w posiadaniu taką śliczną serwetkę .
Przepiękną kartką obdarowała mnie Elizaart.
Elu nawet nie wiesz jak miło dostać karteczkę od takiej mistrzyni jak Ty.
Na sam koniec dotarła paczuszka od Hani
a w niej to co tygryski takie jak ja lubią najbardziej :)No może czekoladki sobie daruję ,zresztą mam takich dwóch łasuchów, co nigdy nie pogardzą słodkościami haha:)
Zobaczcie jaką mam śliczną quillingową karteczkę i cudne pudełeczko na wszelkie pierdolitka .
Pudełeczko otwierane, z szybką, normalnie mówię Wam czad:)
Moje kochane mam nadzieję ,że moje skromne
DZIĘKUJĘ Z CAŁEGO SERCA
będzie odpowiednią zapłatą za Wasze dobre serduszka i pamięć.
A teraz już zapraszam wszystkich na imieninowe ciacho jagodowo-jabłkowe,które zawsze wychodzi udane i pyszne.
Jak to dobrze,że małża na targ po jagódki wysłałam ,bo miałabym problem, aby coś upichcić jagodowego bez jagód haha:)
Przepisu nie podaję ,dodam tylko,że robiąc je z różnymi owocami zawsze korzystam z krupczatki,wtedy ciasto jest super kruchutkie i rozpływa się w ustach .
Ponieważ idelanie wpasowuje się do części carvingowej na czerwiec ,zatem aby dopełnić formalności wrzucam banerek i lecę nakarmić wiecznie głodną Stefanię .
O moich upodobaniach do koloru jagodowego pisałam już podczas posta z pierwszą częścią zadania,więc nie ma sensu się powtarzać.
Na koniec kochani dziękuję za ciepłe słowa i znikam pobuszować po Waszych blogach .
Do następnego klikania :)