W minionym tygodniu narobiło się ,oj narobiło.
Myślałam ,że moje chrypolenie jakoś przejdzie,poskrzeczę, pocharczę i się ode mnie odczepi.Jednak ono ani myślało i zapoczątkowało takie choróbsko,które zwaliło mnie z nóg i wylądowałam na kilka dni w łóżku.
Masakra na całej linii,nie mam siły na nic,jestem wykończona i chorobą i leżeniem ,bo w łóżku ledwo wytrzymuję jeden dzień, a tu się nie dało tak szybko rozprawić z gadziną .
Nadal nie jest dobrze,ale dziś wreszcie puściła mi gorączka,więc jest nadzieja na lepsze.
W sprawach przeziębieniowych chodzę do lekarzy jak już muszę i kiedy wszelkie domowe sposoby zawodzą.
Jeśli do jutra nie poczuję poprawy to pewnie wyląduję na antybiotyku:(
Za oknem takie piękne słoneczko,ciepełko ,prawdziwa wiosna, a ja muszę kisić się w chałupie wrrrr.
A ja tak chcę już coś porobić ,złapać za firanę ,uczyć się haftu,coś polepić -planów cała masa:)
Namnożyły mi się zaległości, ale zerkałam przed chwilą i już wiem,że moje artystki spisują się na medal,bo podochodziły nowe prace.
Kochane dotrę do Was na 100% ,ale na razie muszę sama ze sobą dojść do ładu.
To tyle jeśli chodzi o moje usprawiedliwienie.
******
Zacznę od banerka i moich upodobań do fioletów.
Patrząc na przekrój moich prac ,to lubię z tym kolorkiem pracować.
Jeśli coś nowego wymyślę ,coś seryjnego to obowiązkowo fiolety również się pojawiają .
Tak było i z kwiatami,różami czy stroikami.
Ten kolor działa na mnie uspokajająco i pobudzająco kreatywnie.
Niekoniecznie muszę ubierać się w te kolorki,ale praca z nimi czy jakieś dodatki w domu są jak najbardziej wskazane.
Miałam w planach skończyć inną fioletową pracę,ale chyba nie dam rady ,więc zaprezentuję to co powstało z firanki w fioletach .
Trudno kto liczył na zaskoczenie to niestety zaskoczenia nie będzie.
Trudno kto liczył na zaskoczenie to niestety zaskoczenia nie będzie.
Najpierw powstała puszka z gatunku tych co to mogą robić za wszystko;)
Wcześniej podobną osłonkę tutaj dostała ode mnie Jadzia, w nagrodę za wygrany konkurs z serduszkiem
Jako,że jestem świecznikowa babka i to pełną gębą ,to z każdego materiału z jakim pracuję zawsze coś powstaje w tym temacie.
Co prawda powstały już malutkie świeczniki z wykorzystaniem firany,ale ten dzisiejszy ma jej najwięcej.
Do fioletowego kompletu dorobiłam świecznik ,ale tym razem kaskadowy.
Pobawiłam się przeplataniem tasiemkami i powstała taka cegiełkowa postać.A na koniec dorzuciłam róże z zimnej porcelany i jakieś a'la kwiatki z firanki z drewnianym koralikiem
Czy sie spodoba ?
Za chwilę się przekonam
Za chwilę się przekonam
I ten to komplet zgłaszam do
cyklicznych kolorków u siebie.
Jak widać na razie nie odpuściłam żadnego koloru i jadę na równi z moimi kochanymi artychami.
****
Odnośnie kumpla dla naszego Stefcia to chyba jestem z tego pytania zwolniona :)
Jednak mogę śmiało powiedzieć ,że pojawiły się fajne pomysły i kto wie czy czasem nie rozmnoży się nam ta gromadka,bo jedną propozycję wybrać byłoby grzechem.
Ale pożyjemy,zobaczymy co tam inni uczestnicy jeszcze zaproponują.
Spytałam mojej Karoli jakiego towarzysza zaproponowała dla Stefka i mi rzuciła przelotem takie zdanie
"Do tej Waszej żabuli pasuje ślimak Henio"
A żeby nie było ,że dziś smęcę za bardzo i nie śmieję się( z wiadomej przyczyny ) to mam dla Was króciutki dialog ślimaków
Do usłyszenia mróweczki :)