I jak się czujecie kochani po minionym weekendzie?
Roboty co niemiara,nie wiadomo w co ręce włożyć, chciałoby się na koniec dnia choć troszkę potworzyć .Dlatego trzymam się planu i poźne wieczory zostawiam na naukę makramy .
Na razie inne techniki poszły w odstawkę ,bo teraz skupiam się na przeplataniu koralików.
Jak na razie wszystko kula się powolutku do przodu ,kolejne zadanie wykonane i mam nadzieję, że też zostanie klik przez naszą Joasię zaliczone .
Jak ja się ucieszyłam widząc temat zadania 4 ,bo to było o wiele łatwiejsze niż te pierońskie sploty żebrowe.Ale ja je jeszcze dorwę i opanuję jak trzeba ,normalnie nie odpuszczę tak łatwo "żeberkom".
No tak ,niby łatwe to zadanie wrześniowe ,ale jak to człek łatwo może się pogubić czy było "nad" czy może "pod" sznurkiem ,wystarczy chwila nieuwagi i zagonieni jesteśmy w ślepą uliczkę .
A ja przygotowałam w ramach nauki bransoletkę z koralikami frozen,które moim znajomych też spodobały się co mnie cieszy ,bo mam dla kogo robić a nie wrzucać na dno szuflady.
Jednak sznurek jaki użyłam jest taki nie za bardzo ,bo za sztywny ,nie chce ze mną dobrze współpracować ,nie jest topliwy .W sumie to mam ciągły kłopot z tymi sznurkami ,nie wspominając ,że mam strasznie mało kolorów .Niby coś dokupiłam ,ale dopiero wszystko wychodzi na jaw jak zacznę stosować .
Wyjątkowo zaczynam dziś od kolaża ,także oglądajcie moje wypociny ,zapraszam bardzo serdecznie
Jeszcze tylko banerek i link do naszej Joaśki
Jeśli myślicie ,że to koniec na dzisiaj to się zdziwicie.
Nadal będę jeszcze przez chwilę przynudzać a potem pokazywać .
Skoro bransoletka powstała to podkusiło mnie coś aby spróbować zrobić mój pierwszy w życiu naszyjnik.
Okazja się nadażyła bo nadjechały nowe koraliki ,jakieś powlekane w nazwie,ale co i jak nie pytajcie pojęcia nie mam ,wiem tylko tyle ,że ogólnie są bardzo fajne .No to postanowiłam ,że jeszcze na 4 lekcję przygotuję coś przy użyciu tych koralików .
To już kolejne, które mi się spodobały na tyle aby z nimi popracować .
A że mało mi było samego naszyjnika ,to dorobiłam mu do kompletu 3 bransoletki .
Sam naszyjnik jest krótki ,bo na samym poczatku wzięłam za mało sznurka i nie chciałam nic sztukować ,aby nie odwalić jakiejś kiszki.
Zresztą sami zobaczcie jak mi wyszło.
Swoją drogą myślę ,że uzyskałam ciekawe połączenie kolorów.
Kto by pomyślał ,że tak fajnie się kolorki spasują .No chyba ,że Wy macie inne zdanie na ten temat.
Ok,już przestaję nadawać ,bo czas ucieka .
Zatem najpierw patrzcie ,a potem miło mi będzie jak ocenicie moje wypociny
Zapięcie jest regulowane na dwa guziczki.
Ta fotka oddaje najbardziej rzeczywiste kolory tych koralików,a ch odgłos w dłoni daje fajny efekt jakby kamyczków ,wiecie co mam na myśli ?
Czyż nie są super?
Uff,dojechałam do końca .
Nareszcie dotrę do Was na blogi ,bo coś miałam przez kilka dni "zapieprz" w chałupie .
Więcej nie mogę pisać bo muszę zbierać siły na najdłuższy post ,jakiego jeszcze u mnie nie było,także trzymajcie kciuki .
Kochani do zobaczyska niebawem .
Uwielbiam Was i dziękuję za to ,że jesteście .
Buziaki słodziaki :)


