Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Carving. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Carving. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 17 maja 2016

Talarkowa sowa i karteczka bratkami pachnąca



Korzystam z brzydkiej pogody jaka teraz panuje  i spróbuję kontynuować zabawy do jakich się pozapisywałam .
Jednak  zanim pokażę pracę do kolejnej z nich,to muszę wyrobić się z własną w Cyklicznych Kolorkach.
Pierwsza część zadania została odrobiona jakiś czas temu tutaj ,więc nadszedł czas na drugą marcheweczkę .
Pozostał mi jeszcze do wymodzenia carving,aby nasza bidulka nie chodziła głodna i  nie padła jak kawka .


Swoją drogą te moje carvingowe koleżanki też ociągają się w tym miesiącu .
Zatem dziewczątka krzyczę na głos 
Gdzie Wasze  carcingowe marcheweczki !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Nie pozwólcie biedaczce głodować .

Pewnie jesteście ciekawi co  wymodziłam ?
Ano nic specjalnego i oryginalnego .
Ponieważ zadałam na ten miesiąc jakiekoś ludzika czy zwierzaka to w moim wydaniu będzie to ptaszysko.
Pierwsza myśl była taka,aby coś wyrzeźnić z marchewy,ale że miałam w lodówce same pizdryki i chudzielce to zrobiłam  z samych talarków.
Tak sobie teraz myślę ,że mogłam zrobić jakiegoś pizdryka czy innego padalca ,ale znając siebie i pewne inne waryjatki miałbyśmy ubaw i brzydkie skojarzenia do samego rana.
A mnie przecież do śmiechu dziś nie jest :(

Zatem już nic nie gadam tylko pokazuję .

Albo nie ,jeszcze chwila .
Najpierw kilka śmiesznych inspiracji z sieci,wrażliwi i wstydliwi proszeni są o zamknięcie oczu haha:)












A teraz już czas na moją skromną pracę carvingową  .
Wykonana jest z talarków marchewki i rzodkiewki,a oczy i dziób są zrobione z banana i ziela angielskiego ,Skrzydła dorobiłam jej ze szpinaku a gałązka na jakiej siedzi sowa to seler naciowy.






Skoro już  ociupinkę rozpisałam się, a o to u mnie ostatnio bardzo trudno, to jeszcze dorzucę jedną karteczkę do zabawy u Agatki, u której w maju panują bratki .



Jak dobrze ,że Anulka podesłała mi kiedyś trochę serwetek ,a wśród nich była też z takim pięknym motywem bratkowym. Pozostało mi tylko zrobić sobie z niej papierki i wykorzystać na kartce.
A jak to wyszło sami oceńcie .
Pewnie większość z Was wie jak wygląda owa serwetka ,więc nie będę jej pokazywać.





I to już wszystko na dziś .

Całuski  Wam posyłam :)


wtorek, 3 maja 2016

Podsumowanie kwietniowych buraczków

Witajcie .
Nie macie pojęcia dziewczyny jak ja Was uwielbiam ,że mimo braku czasu znajdujecie chwilkę ,aby malować świat  kolorami.
A w tym roku robimy to wyjątkowymi kolorami,bo zdrowotnymi ,soczystymi i naładowanymi bombą witaminową .
Nie chcę  co miesiąc powtarzać się  i pisać tego samego ,że prace są cudowne,bo przecież wiecie to doskonale bez mojego pisania.
Ale jak tu nie chwalić ,kiedy pomysły macie odjazdowe,a Wasza kreatywność nie ma granic.
Cieszy mnie również fakt,że jest Was nadal tak dużo,a wiele z Was nie opuściło od początku zabawy ani jednego miesiąca.Poza tym pojawiają się nowe kolorystki,które zawsze witam bardzo ciepło ,inne chwilowo pasują i mam nadzieję ,że powrócą do zabawy w innych miesiącach .

Nie będę przytaczać żadnych cyferek,wystarczy,że zajrzycie tutaj ,tam są wszystkie odnośniki z linkami do Was .

Jednym słowem kochane dziękuję za udział w kwietniowej zabawie .

A teraz zapraszam na buraczane prace w postaci kolaży .












Jeszcze kilka słów odnoście carvingowych prac.
Dziewczyny jesteście niesamowite,że dajecie się namówić na kulinarne szaleństwa .
Te kilka prac jest miodem na moje serducho.
Jestem z Was bardzo dumna,że grzebałyście się w tych burakach nie zważając na bałagan w całej kuchni ,bo taki niewątpliwie powstaje podczas kulinarnych wariacji .Coś wiem na ten temat,jak robiąc swoją różę spadło mi trochę plastrów buraków na podłogę .Jak nic trzeba było łapać za ścierę i szorować płytki ,zanim rodzinka zauważy co wyprawiam .
Ale czyż taki widok  nie łapie za serducho ?
Mnie bardzo :)



 Do kolażu carvingowego nie mogę dodać jednej pracy,chyba jest tam jakaś blokada.
Zatem kto nie zaglądał jeszcze do Eli ,to koniecznie proszę nadróbcie to ,bo dziewczyna ma świetne pomysły i zdolnosci 

 Ślicznie dziękuję za wspaniałą zabawę i zapraszam do jej dalszej kontynuacji .

Pozdrówka dla wszystkich :))))
I do następnego klikania :)











wtorek, 19 kwietnia 2016

Kwietniowo-buraczkowo

Nareszcie!!!!
Strasznie długo trwało moje podejście do buraczanego koloru.
Nawet byłam zła sama na siebie ,że wymyśliłam ten kolor,ponieważ zaglądając do moich skrzyń ze wszystkim i niczym  w temacie kwietniowym było bardzo cieniutko .
Ogólnie jestem ostatnio jakaś taka rozbita,ale może kiedyś w końcu skończy się ta zła passa i latanie po tych wszystkich laboratoriach i badaniach.
Ale nie przyszłam zanudzać Was moimi problemami tylko po to, aby pochwalić się pracą na naszą wspólną zabawę w Cyklicznych Kolorkach 



Wracając do tych moich pudeł z przydaśkami wyłowiłam z nich w kolorze buraczkowym jedynie jutę i dwie szerokości wstążki satynowej 2,5 i 0,6 cm.W zasobach koralikowych znalazłam jedynie koraliki rozmiaru toho 15.
Szału nie było ,aby z tego coś konkretnego wymodzić ,szczególnie biorąc pod uwagę, że myślami przez ostatni czas jestem zupełnie gdzie indziej.
Jest jeden plus tego wszystkiego,bo zrobiłam coś czego jeszcze u mnie nie było ,pomijając oczywiście szkołę podstawową.
Powstała zakładka do książki,która wygląda tak 




Oczywiście już jej nie mam ,bo gdy  przyszła do mnie pewna mała księżniczka, widząc różowe kolorki od razu  ją porwała.
Ale nic straconego mam pretekst, aby wykonać kolejną.Doszłam do wniosku,że takich zakładek nigdy doś, tym bardziej jak mam pozaczynane kilka książek do przeczytania na raz.

Kochani ale to jeszcze na dziś  nie koniec, bo spięłam się jak tylko mogłam i wyczarowałam w kuchni pracę carvingową .
Najpierw banerek ,a tuż za nim kilka foteczek 


Z tej części zadania  jestem bardziej zadowolona ,bo nawet przyzwoicie mi wyszedł ten mój kwiatuszek.
Zrobiłam tylko jeden ,ale za to konkretnych rozmiarów.
Najpierw miałam w planach robić z gotowanego buraka,ale coś mnie tknęło i zawojowałam z surowym .
Dekoracja jest położona  na dużym talerzu obiadowym ,gdyż róża jest naprawdę sporych rozmiarów.
Całość wykonania zajęła mi jakieś 20 min  ,czyli chyba nie jest ze mną jeszcze tak źle jakby się wydawało.
No dobra patrzajta i podziwiajta buraczaną różę w gigantycznych rozmiarach .

Z pewnej odległości 

bliżej 

i  najbliżej 



Jeśli chodzi o upodobania do koloru buraczanego to powiem, że jestem całkiem na tak.Mam kilka ciuszków ,szczególnie jeden ulubiony t-shirt-cik taki domowy i najwygodniejszy pod słońcem.
Już jest trochę sprany ,rozciągnięty,ale ulubiony i nie zamieniłabym go na żaden inny.
Buraczki bardzo lubię ,jem je na okrągło przez cały rok.Poza tym uwielbiam zakwas buraczany,o którym kiedyś już wspominałam.Jest bardzo zdrowy ,pyszny i robi się go bardzo szybko .

Kochani na zakończenie bardzo dziękuję ,że zaglądacie tak tłumnie do naszej nowej koleżanki Małgosi X,która za chwilę będzie się czuła jakby całe życie nic nie robiła tylko blogowała razem z nami .

Moi drodzy ,gdyby ktoś chciał dołączyć do naszego wyzwania kolorystycznego bardzo zapraszam .Im nas więcej tym fajniej i ciekawiej .

Pozdrowionka dla wszystkich pracusiów ,leniuszków i tych co zaglądają tutaj z przypadku .






poniedziałek, 7 marca 2016

Wielkanocno-szczypiorkowy koszyk - carving

Heyka wszystkim .

Przez kilka dni miałam przymusowy odwyk od komputera, sporadycznie tylko  wpadałam i wypadałam stąd jeszcze szybciej niż wpadałam  .
Tak to jest jak coś dolega ,człek nie ma ochoty na nic .
Mój kręgosłup coś nie chce odpuścić ,że też nie miało się do kogo to cholerstwo przyczepić :(
Ale nie chcę pisać o moich niedomaganiach,bo to przecież jest nudne więc lepiej będzie dla wszystkich jak przejdę do sedna.

Na dziś przygotowałam pracę na naszą zabawę carvingową .


W marcu bawimy się kolorem szczypiorkowym,a praca carvingowa ma zawierać w swym składzie tą szczypiącą w język zieleninkę .

Pamiętacie jak pokazywałam moją plantację szczypiorku?
Otóż na dzień dzisiejszy wygląda ona tak.
Po lewej  szczypiorek  w początkowej fazie,a po prawej dosłownie sprzed godzinki moje cebule z bujnymi czuprynami.


Ponieważ taka ilość jest nie do przejedzenia,tym bardziej ,że  na innym parapecie są  pozostałe szczypiorkowe czuprynki,to powiem Wam co ja z tą nadwyżką robię .
Ścinam wszystkie najdłuższe łodyżki ,myję siekam i chowam do szczelnie zamykanych pojemników.
Jeden idzie do lodówki,gdzie przez kilka dni spokojnie wytrzymuje.Pozostałą część zamrażam i korzystam w chwilach kiedy mam jego niedobór,albo zapomniałam nastawić nową turę  .
Taki gotowy,posiekany szczypiorek jest jak na wagę złota, każdy sobie bierze i posypuje ile chce i kiedy tylko chce,a szczególnie rano, gdy tajfun przez chałupę przelatuje,bo wszyscy gdzieś się spieszą .


Pomyślałam sobie ,że nadarza się  dobra okazja, aby zrobić carvingową dekorację w wielkanocnym wydaniu,bo jakby nie było w kwietniu  będzie już po świętach i kto tam będzie chciał patrzeć na wielkanocne dekoracje .

A skoro Wielkanoc ,to nie może w niej zabraknąć koszyczka .
Pięknie się złożyło w ten weekend ,bo mój szanowny M. zażyczył sobie sałatki jarzynowej .
A skoro powstała to troszkę podkradłam z michy, aby ją jakoś udekorować .

Ze składników jakie są widoczne   gołym okiem mamy: 
najważniejszy składnik -posiekany szczypiorek 
kwiatki z rzodkiewki i marchewki
żółty ser
jarmuż
listek szpinaku i sałaty 
pomidorki koktailowe 
koperek


carving,dekoracje




No jak kochani,ujdzie w tłoku?

Mam nadzieję ,że Stefcia w tym miesiącu również zostanie przez Was odpowiednio nakarmiona 
Zatem obie ślicznie zapraszamy do wspólnej zabawy i czekamy na kolejne carvingowe prace.

A teraz ślicznie dziękuję ,że mnie odwiedzacie.
Ja mam znów ze 3-4 dni tyłów w komentarzach ,ale na spokojnie zacznę zaraz ogarniać zaległości .
Szczególnie muszę zajrzeć do moich kolorystek,ciekawość mnie zżera co tam ciekawego się pojawiło .
Jestem też ciekawa kolejnych skrapków na zabawy karteczkowe u Anulki,Ewci,Ulci czy Inki,bo w tych zabawach zobowiązałam się brać udział i nie mam zamiaru odpuszczać choćby się paliło i waliło.

Zatem bardzo krótko dzisiaj,bo czas jest mocno ograniczony .


Do zobaczyska moje zdolne mróweczki  :)))



piątek, 4 marca 2016

Podsumowanie cytrynek

Od kilku dni zabierałam się za robienie kolaży i ciągle coś mnie od tego odciągało.Ale dziś upragniony piątunio ,więc spokojnie zasiadłam, aby podsumować nasze cytrynkowe prace.

Nie macie pojęcia jak się cieszę ,że jest nas aż tyle ,bo przecież 65 uczestników zabawy to chyba jest nadal dobry wynik.
Kochane dziękuję Wam ślicznie za udział,za cudowne prace i proszę więcej .
Dziękuję ,że mimo braku czasu odwiedzacie siebie nawzajem i dzielnie motywujecie,pozostawiając miłe słowa.

W takich podsumowaniach słowa raczej są  zbędne,bo kolaże mówią same za siebie .Widać na nich  kawał dobrej roboty jaką co miesiąc wykonują moje zdolne Artystki-Kolorystki.

Zatem zapraszam na "Cytrynowy zawrót głowy "













Nie mogłam dodać do kolaży pracy Klementynki,nie wiem czemu nie chciała się pobrać ?
Także kochana jak prześlesz mi fotkę  na maila, to edytuję i dodam Twoją pracę .

Edit.
Już wszystko gra,foteczka Klementynki dodana do kolażu .



Jeszcze pozostało podsumowanie carvingu .
Zawsze się zastanawiam czy oprócz mnie znajdzie się jakaś chętna duszyczka ,która spróbuje zrobić  carvingową propozycję do tego zadania.Dlatego cieszę się,że jest nas aż 8 osób lubiących eksperymenty kulinarne.
Zrobiłam 3 kolaże carvingowe ,które wyglądają w ten sposób .

Na talerzu 


Ryby,rybki i rybeczki

Cytrynowe tworki

Obiecałam Wam ,że w lutym nagrodzę  najlepszą pracę carvingową ,ale po dłuższym zastanowieniu nie uczynię tego,ponieważ wszystkie cytrynki są bardzo pomysłowe i nie mogłabym żadnej pominąć .
Dlatego  przygotowałam taki skromny banerek ,który mam nadzieję będzie  miłą pamiątką i niespodzianką w Cyklicznych Kolorkach .


I to tyle jeśli idzie o podsumowanie.
Teraz kochani skupiamy się na szczypiorku ,Liczę ,że znów  będziecie mile zaskakiwać ,przede wszystkim same siebie .

Do zobaczenia za małą chwilkę ,bo mam do napisania króciutkiego posta .