Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sabat czarownic. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sabat czarownic. Pokaż wszystkie posty

piątek, 25 października 2019

Piernikowy zjazd psiapsiółek

To już drugi raz w tym roku odbyło się  spotkanie ośmiu zwariowanych i zakręconych rękodzielniczek.
Mimo,że każda pochodzi z innego krańca Polski, zawsze jest gotowa na takie wypady,nie ważne gdzie by się  odbywały.
Tym razem padło na Toruń.
Przykro tylko ,że Gosia znowu nie mogła być razem z nami.
Uśmiechałam się pod nosem,gdy wiosną ustalałyśmy termin i miejsce kolejnego spotkania,bo w końcu mam do miasta Kopernika tzw. przysłowiowy rzut beretem.

A kto zawitał w tym urokliwym mieście nad Wisłą?
i Ja

Tyle się działo,że nie wiadomo od czego zacząć.
To może zacznę od spraw kulinarnych:)
Smakołyków i trunków % było pod dostatkiem,a wszystko swojskie,przepyszne i w pokaźnych ilościach,bo każda z nas coś ze sobą przywiozła.

Tu tylko krótka migawka czym się uraczyłyśmy ze smakiem :)



Stół ogromny,abyśmy pomieściły się z naszymi robótkami i wybornymi procentami:)


Jak to mamy już w zwyczaju, każda z nas przygotowała drobne upominki ,hm no niektóre to były całkiem pokaźnych rozmiarów ;)

Ja dla dziewczyn przygotowałam quillingowe magnesiki(fotki w biegu robione przy dniu z okropnymi mgłami ,więc beznadziejne) 


oraz śnieżynki,tu pogoda lepiej już dopisała 

A działo się na tym naszym spotkaniu,oj działo bardzo dużo.
Pod czujnym okiem Eli wykonałyśmy śliczne jesienne liście klonu i dębu.


Marysia z Anią nadzorowały hafcik xxx  co zaowocowało takimi cudnymi medalionami.

Dorotka pokazała jak wykonać kwiatki z foamiranu i zdziałałyśmy takie oto śliczności.

Natomiast Justynka i Sylwia zdradzały  tajniki frywolitki ,choć dla mnie to na razie i tak czarna magia :)

A tak wygląda nasz cały twórczy urobek

Oczywiście nie tylko samym robótkowaniem człowiek żyje, dlatego te nasze spotkania zawsze obfitują również w długie spacery połączone ze  zwiedzaniem.



Dziękuję Wam kochane za ten cudowny weekend,który na zawsze zostanie w naszej pamięci.
Już nie mogę doczekać się kolejnego spotkania,także zacieram łapki i cierpliwie czekam .
Jak to mówią "Byle do wiosny".

Pozdrówka dla wszystkich tu zaglądających .






sobota, 6 kwietnia 2019

Weekend we Wrocku

Witajcie moi drodzy.


Pewnie większość już wie,gdzie ostatnio spędziłam weekend ,gdyż niektóre uczestniczki  spotkania  zdały relację na swoich blogach.
W  tym roku na zlocie pojawiło się 8 dziewczyn,a mianowicie Ania,Hania,Dorotka ,Justynka,Ela,Sylwia-Ola i Marysia i ja :))
Szkoda tylko,że Gosia nie mogła nam znowu towarzyszyć,ale cóż takie czasem bywa życie.

 Tym razem wybyłyśmy na spotkanie do pięknego miasta jakim jest Wrocław.
Zamieszkałyśmy na 9 piętrze z takim oto widokiem na miasto .


Tak się składa,że każda z nas pochodzi z innego zakątka Polski ,ale wszystkie zawsze jesteśmy w pełnej gotowości do podróży i tak wspaniałych spotkań.
Co roku jest nas więcej i więcej .
Cudowne są takie spotkania,bo pełne niespodzianek,śmiechu,kreatywności, a i wygłupy co niektórym też się trafiają,bo na smutki przyjdzie jeszcze czas .
Miałam to szczęście,że podróż odbyłam w towarzystwie Hani,na którą czekałam w Inowrocławiu.
Oczywiście całą drogę przegadałyśmy,bo jakże mogłoby być   inaczej.
Na dworcu czekała na nas Ania,a reszta brygady miała dotrzeć nieco później.
Cóż, co niektóre odbyły podróż z przygodami,o czym poczytacie  u Dorotki,jak to zabawiła z Justynką w Koluszkach i ścigała Elę po całej Łodzi.

Co by nie przedłużać za bardzo , kolażami postaram się zdać nasz 3-dniowy pobyt we Wrocławiu.

A działo się ,oj działo.


Już na wstępie zastawiłyśmy nasze centrum dowodzenia różnymi upominkami dla siebie.


 Mnie w udziale przypadły takie piękności 

 A i przecudne karteczki wielkanocne również się pojawiły 

Nie nudziłyśmy się ani przez chwilę.
Ela ,mistrzyni techniki pergamano przygotowała dla nas materiały na wykonanie zakładki.
Pod czujnym okiem Marysi powstały fantastyczne krzyżykowe pendibulle.
W międzyczasie powstały też szydełkowe czapeczki dla Pigmejów w Afryce.





 Mało tego,w  sobotni wieczór gościłyśmy na kwaterze mistrzynię quillingu w Polsce-Kasię Wróblewską -Wojtasik.


Każda z nas dostała od Kasi cudowne quillingowe kwiaty.
Jakby co, to  ten największy jest  w moim wykonaniu :)


Ale to nie był koniec niespodzianek .
Tak się akurat złożyło,że w tym czasie obchodziłam urodziny.
No i po godzinie 24 wszystkie dziewczyny głośno ,na stojąco odśpiewały sto lat i wręczyły cudowny prezent z życzeniami.






Podczas pobytu nie zabrakło także zwiedzania miasta dniem 




i nocą 


Panoramę Racławicką zobaczyłyśmy 


Krasnale na mieście łapałyśmy 


I w niedzielne popołudnie ,naładowane pozytywną energią się  pożegnałyśmy.

Nie można wspomnieć też o dobrej duszyczce Oli ,córce Ani,która to ugościła nas przepysznym ciastem,przez ulice Wrocławskiego zgiełku przeprawiła i troskliwie się nami zaopiekowała.
Oleńko stokrotnie dziękujęmy.

To był cudowny czas,pełen wrażeń,który naładował mnie pozytywną wibracją ,która niech trwa jak nadłużej,a najlepiej aż do naszego kolejnego spotkania.
Dziękuję Wam kochane za wszystko.





środa, 15 czerwca 2016

"Takie chwile jak te, nie zdarzają się zbyt często..."

 Witajcie kochani :)
Miniony weekend upłynął mi w bardzo doborowym  towarzystwie.
Po kilkumiesięcznym oczekiwaniu ,wreszcie mogłyśmy  się spotkać w wybranym przez nas mieście ,czyli dokładniej mówiąc Poznaniu.
A kto na tym spotkaniu się pojawił?
Hania - przezdolna bestyjka  i organizatorka  imprezy 
Anulka  -nasza mistrzyni krzyżyków i szalona "finansistka "
Gosia - karteczkowo-porcelanowa kombinatorka i kierownik całego zamieszania 
i Ja - największa zdrowotna gaduła,śmieszka  i szefowa Cyklicznych Kolorków

Dziewczyny już u siebie pokazały relację z pobytu i pisały jak to wyglądało z ich perspektywy .
Także na początek fotka główna ,która znalazła się u każdej z nas.
Reszta foteczek będzie inna ,także gorąco zachęcam do odwiedzenia Ani,Gosi i Hani ,bo jest o czym  poczytać i co pooglądać .


Na mnie na trasie czekała Hania,z którą odbyłam dalszą część podróży pociągiem  prosto do Poznania.
Przy kasie nr.1 byłyśmy umówione z Gosią ,która krążyła po peronach jak satelita, nie mogąc dotrzeć do celu.Dopiero dzięki mojej skutecznej nawigacji udało nam się w końcu ją wytropić i odpowiednio pokierować prosto w nasze  powitalne ramiona.
Śmiechu była kupa ,mało nam zwieracze nie puściły,zatem trzeba było szybko  szukać jakiego WC-ceta, aby nie narobić w pory.
Następnie miałyśmy godzinę czasu, aby uknuć jakiś plan przywitania Anulki .

Z mej strony mogę tylko dodać ,że to była akcja na miarę Jamesa Bonda,bo musiałam się chować po kątach.Po pierwsze po to ,aby Ania mnie nie rozpoznała,a po drugie musiałam dawać potajemne i gestykulujace znaki  Hani i Gosi,które były rozstawione na swoich stanowiskach .
Co się dalej działo możecie zobaczyć u Hani na filmiku,także zapraszam .
Natomiast jak Ania to odebrała i opisała poczytacie klikając tutaj.

Następnie wszystkie 4 ruszyłyśmy do hotelu,aby pozbyć się nadbagażu i wreszcie ruszyć  na podbój Poznania.







Szczęście nam sprzyjało, bo trafiłyśmy na Jarmark Świętojański,który potrwa jeszcze z tydzień.


Wieczorem padnięte ,ale wciąż  umiechnięte wróciłyśmy do hotelu ,w którym na nudę nie można było narzekać .
Odbyła się min.nauka makramy,wymiana doświadczeń ,wykład o zdrowiu oraz wiele ,wiele innych atrakcji o jakich nie wspomnę.
Pokazałam dziewczynom jak w jednym dniu można pozbyć się uciążliwego kataru  i bólu głowy.
Poza tym wszystkie musiałyśmy stanąć na ściance gwiazd,do której idealnie nadawała się  pasiasta tapeta i czerwony dywan w postaci Anulkowego łóżka (fakt takie głupoty to tylko mogły zrodziś się w mojej głowie haha).
Śmiechom i wariacjom nie było końca ,zresztą zobaczcie sami 



Pewnie za tą fotkę  dziewczyny mnie ubiją ,ale trudno zaryzykuję ,niech wszyscy widzą jak nam było kolorowo i wesoło 

Nocka zleciała nam bardzo szybko,bo któż w takich chwilach mógłby spać. Jedynie nasza  Gosieńka ,która z rana się zerwała i była w W-wie 2 godziny za wcześnie niż powinna jako pierwsza przeniosła się do krainy snu.

W niedzielę z  rana poszłyśmy  trochę poleżakować na obrzeżach Starego Browaru i rozkoszować się cudowną wielkopolską atmosferą .
Pogoda nam sprzyjała,było cudne słoneczko,nie za gorąco i nie za zimno,akurat w sam raz na polegiwanie wśród zieleni.




A na zakończenie naszego dwudniowego pobytu wspólne zdjęcie czterech "waryjatek "



Niestety wszystko co dobre szybko się kończy :(
Nienawidzę pożegnań ,bo jestem bardzo uczuciowa i zaraz zbiera mi się na płacz.
Próbowałam nadrobić miną i uśmiechem ,ale w sercu aż się gotowało,bo 
"Takie chwile jak te,nie zdarzają się zbyt często ...."

Nieubłaganie nadszedł czas rozstania ,a ponieważ trochę zeszło nam na  tym zwiedzaniu i  leżakowaniu ,to pędem goniłyśmy na perony, aby zdążyć na czas.
Ja pierwsza miałam pociąg ,więc dziewczyny pożegnały mnie znaną piosenką "Nie płacz kiedy odjadę ..." i pognały na swoje perony .


 Moje kochane laseczki: Aniu,Haniu i Gosiu  to był bardzo udany weekend,ogromnie się cieszę ,że poznałam Was wszystkie osobiście i dziękuję z całego serducha za te wszystkie cudowne chwile  jakie było dane nam przeżyć .
Jesteście wspaniałe,tryskające energią, z ogromnym poczuciem humoru,wrażliwością  oraz dystansem do siebie .
Połączenie nas 4 to jak mieszanka wybuchowa.
Każda z nas jest  inna, jednak wiele nas łączy i to nie są wcale tylko zamiłowania do robótek .Nadajemy na tych samych falach i rozumiemy się bez słów .
Z każdą z Was mogłabym rozmawiać godziny i nigdy by mi się to nie znudziło .
Musimy koniecznie powtórzyć ten nasz wypad,tylko teraz obmyślę jaki kierunek obrać .
Gosia napisała,że pojechałaby za nami nawet do Berlina,więc kochana trzymam za słowo,obyś się czasem nie zdziwiła haha:)Kochana Arabia Saudyjska musi jeszcze trochę  poczekać ;)


Jest wiele dziewczyn na blogach z jakimi miałabym też ogromną ochotę i przyjemność się spotkać ,także nastepnym razem spróbujemy się skrzyknąć,a nóż widelec będą chętne na nasze "waryjatkowe " towarzystwo i będą miały gdzieś po drodze.

A na sam koniec pozwólcie ,że  zacytuję słowa naszej Anulki 
"Niemożliwe jest możliwe " ,a od siebie dodam,że czasem świat wirtualny może stać się przyjemną rzeczywistością .

I  tego Wam wszystkim życzę .