Heyka !!!
Zanim przejdę do tematu głównego dzisiejszej pisaniny, chcę się pochwalić moimi dokonanami kulinarnymi.Nie myślcie czasem ,że już mam gotową pracę dla Stefanii,co to, to to nie, aż tak szybka nie jestem .
Za to zrobiłam moją pierwszą szyneczkę w szynkowarze,według przepisu mojej imienniczki Danusi,która prowadzi bloga kulinarnego oraz kilku małych wskazówek naszej Bożenki.
Mam to szczęście ,że gwiazdor przyniósł mi pod choiknę dwa szynkowary o różnej pojemności 1/5l i 3l.W sumie to tych gwiazdorów było dwóch ,bo małż z synem się zdublowali .
Ale ja tam nie narzekam ,mogą się dublować w kolejnych prezentach na jakie poluję ,muszę tylko jakoś dyskretnie znów im jakiś pomysł zapodać ,aby mieli na uwadze czegóż mi się zachciewa.
A jest tego sporo :)))
No dobra "patrzajta i oblizujta się "na widok szynusi ,która nie ściemniając wyszła naprawdę smacznie i bardzo szybko zniknęła z lodówki .
A już ta galaretka co się zrobiła to dopiero niebo w gębie,a ja coś takiego bardzo lubię .
Po tym debiucie zrobiłam kolejne mięsko w szynkowarze,tym razem w plastrach
Pomysł znów z bloga Danuśki ,a mięcho takie jakie akurat kupiłam,czyli karkówka z połączeniem szynki .
Przepis na podobne,ale z samej szynki znajdziecie tutaj
A skoro jestem przy kulinariach to muszę się jeszcze pochwalić moim daniem bezglutenowym
Zrobiłam kopytka z kaszy jaglanej ,które wyszły przepyszne i z pewnością będę robić jeszcze nie raz.
Przepisu dokładnego Wam nie podam ,bo robiłam na oko,jedynie mogę wymienić składniki jakie dodałam :
-ugotowana kasza jaglana i zmiksowana na gładką masę(u mnie był to blender)
-skrobia ziemniaczna
-mąka kokosowa
-sól himalajska do smaku
-jajko (u mnie zawsze wiejskie )
Mniej więcej dodałam 3/4 części kaszy i 1/4 część mąki jednej i drugiej ,ale nie ważyłam ani nie mierzyłam .
Myślę ,że kokosową ,która jest drogą mąką można zastąpić zwykłą pszenną czy jakąś inną .
Kopytka takie smakują zarówno na słodko jak i na słono np. z dobrym sosem mięsnym.
Niestety znów tu fotki nie dodam ,bo wszyscy porwali swoje talerze i zjedli z apetytem .
A teraz zmiana tematu na inny.
Moje kochane dziewczyny Ania i Gosia postanowiły zrobić mi prezenty w postaci przydaśków do robienia karteczek .
Najpierw przyszła paczuszka od Gosieńki.
Oprócz różnych karteczek dostało mi się trochę koralików i elementów do robienia biżutek .
Gosiu ślicznie Ci dziękuję za tak cudną i użyteczną niespodziankę
Ale to nie koniec ,bo dorzuciła jeszcze do paczuszki coś słodkiego na ząb i coś na popitkę taką "bez i z" %.
Gosieńko dziękuję ślicznie :)
Natomiast to co przyszło od naszej Anulki to dopiero szok.Normalnie oczy wyszły mi z orbit na widok tego co w paczce było .
Tak sobie myślę ,że kochana dba o mnie ,abym czasem nie zrezygnowala z jej karteczkowej zabawy hahaha ,bo teraz nie będę miała podstaw do wymówek .
Tą maszynerią nawycinała mi tyle cudnych karteczek ,jajeczek ,że byłam w szoku.Wszystko takie śliczne,papierki takie cudne,że będę się bała, aby jakiegoś czasem nie uszkodzić podczas robienia kartek przez cały rok.
Anulka ogromnie Ci dziękuję za tyle dobroci jakie na mnie spadło.
A na sam koniec zostawiłam pracę na naszą cykliczną zabawę .
Kto jeszcze ma ochotę się przyłączyć ,proszę klikać tutaj .
Ostatnio przez kilka wieczorów siedziałam i bawiłam się zimną porcelaną ,robiąc różne malutkie kwiatuszki.Musiałam zrobić ich bardzo dużo, bo będą mi potrzebne w marcu, do pewnego projektu .
Pierwszy raz wspomogłam się takimi fajnymi i małymi wycinaczkami do dekoracji cukrowych ,jakie niedawno kupiłam ze zniżką 75%.Aż żal byłoby ich nie kupić i nie wykorzystać.W życiu takich małych drobinek aż tyle ręcznie bym nie narobiła .A wiecie przecież ,że nie raz robiałam już ilości hurtowe,choćby wykonując bukiety czy hiacynty .
Dlatego specjalnie położyłam tam 5- groszówkę ,abyście mieli podgląd na wielkość .
Są mniejsze,średniaczki i większe,choć drobiny jest najwięcej .
Większość już spakowana w woreczkach i czeka na swoje 5 minut.Jeszcze kilka kolorów będę musiała dorobić ,bo postanowiłam te kwiatki wykorzystywać również w innych pracach .
Kwiatki z zimnej porcelany wykorzystywałam już w różnych pracach,ale jeszcze nigdy na kartkach .Zresztą nie dziwota,bo przecież karteczki robię od niedawna .
Dlatego moja pierwsza kartka z zimną porcelaną powstała specjalnie do naszej zabawy .
Spośród 3 propozycji kolorystycznych wybrałam cytrynowo- różową ,bo wydała mi się bardzo ciekawa i osobiście jestem zadowolona z doboru kolorów jakie zastosowałam w tej pracy .
Zresztą sami oceńcie czy mam rację ,czy też tak mi się tylko zdaje .
I z bliska moje kwiatuszki porcelanowe w różnych wielkościach .
Listeczki są od Anulki ,natomiast łodyżki kwiatów zrobiłam z zielonej muliny.
Jeśli idzie o kolor cytrynowy to bardzo go lubię w przyrodzie, bo jest taki ciepły ,energetyczny,słoneczny ,że ma się ochotę żyć ,śmiać i śpiewać
Natomista z ciuchów w kolorze cytrynowym dopuszczam jedynie jakieś bikini,choć dla mnie to pewnie w rozmiarze krzyżykowym hahaha :)
Biżuteria i dodatki owszem ,szczególnie w połączeniu z czarnym .
Na pytanie lubienia cytryny już się wypowiedziałam podczas postu wyzwaniowego.
Po prostu mogę ją gryźć jak jabłko i mnie nie rusza,bo to kwestia przyzwyczajenia .
Myslę,że na tym zakończę i szybko śpieszę się poszukać Stefana ze Stefcią ,bo gdzieś się zapodziali po drodze, a tu przecież muszą zacząć pracować i zajadać Wasze prace .
Do zaś moje mróweczki :)