Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lalka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lalka. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 13 stycznia 2015

"Kaszaste" laleczki

Igła i ja to dwa różne światy i z reguły nie wchodzimy sobie w drogę.
Chociaż jeśli chodzi o haft to coś tam czasem sobie dłubnę.

Jakiś czas temu natknęłam się w necie na filmik, gdzie w bardzo prosty sposób pokazano jak można sobie zrobić mini laleczkę .Pewnie nie jedna z Was widziała to o czym mówię .
Wersja idealna jak dla osoby umiejącej  tylko fastrygować haha 
Czyli krótko mówiąc coś dla mnie.
Kiedyś może i ja kupię maszynę ,złapię za igłę i będę uczyć się szyć  ,ale wydaje mi się ,że to jeszcze nie jest ta pora i nie ten czas.

Postanowiłam chwilowo a właściwie jednodniowo odłożyć na bok porcelanę i zdziałać  miniaturki.
Łatwość niesamowita i do tego nie trzeba robić żadnych rączek,nóżek  tylko wyciąć dwa koła i je czymś wypełnić .
Do wypełnienia  użyłam  kaszy (pęczak) bo mój mężulek często gotuje taką na ryby i tej kaszy u nas pod dostatkiem .
Oczywiście innych kasz też jest sporo ,bo ja jestem "kaszowa", a jaglana czy gryczana często goszczą na naszym stole.Tylko dzieciaki coś nie bardzo za nimi przepadają i jak to mówi mój syn  i tu cyt."z kasz wybieram ryż" haha:)
W sumie pora obiadowa to można i troszkę zboczyć z tematu głównego i ponawijać na temat jedzonka.

Czemu to robiłam ?
Nie mam pojęcia ,jakiś diabeł mnie podkusił ,aby zrobić coś takiego .

Już widzę jak szyjące dziewczyny(Reniu,Diano,Aniu itd) śmieją się z moich cudaśnych liliputów ,więc macie jeszcze chwilkę czasu nachichrajcie się do woli i wróćcie dalej pooglądać fotki.

Niby wszystko proste jak drut i myślałam że zrobię w pół godzinki ,a tu kurde babrałam się z tym ponad 2 godziny.  Nawet głowy musiałam robić jeszcze raz, bo wyszły mi jakieś takie nieproporcjonalne do reszty.

Pierwsza powstała czarnula,która ma jakieś takie  nieuczesane  włoski ,bo wełenka jakoś  nie bardzo ze mną współpracowała i była za cienka.
Za to brunetka ma już całkiem przyzwoite te kiteczki .


Ale przyjrzyjmy się im z osobna.

Czarnula z motylkową wsuwką i w dżinsowym wdzianku





Brunetka natomiast w zielonym ubranko ,na które poświęciłam jakiś kawałek grubego materiału 





Kochani wiem ,że to jest w zasadzie takie nic,bo dziewczyny tworzą cudne laleczki. Ale powiedzcie czy one nie są urocze?
Takie małe kruszynki z oczkami z dżetów mają w sobie urok  ,są praktyczne bo można nimi bawić się, rzucać i używać do zabaw kreatywnych z dziećmi podczas ćwiczeń gimnastycznych .
Pamiętam z czasów szkolnych  ,gdzie używaliśmy  woreczków wypełnionych  ryżem lub grochem,które  wspaniale  spełniały  swoją funkcję.


Na sam koniec przypominam o moim candy urodzinowym  klik ,którego zapisy trwają jeszcze tylko do jutra.
Także już ostatni raz  zapraszam  na kota w worku.


Na dziś to tyle czym chciałam się z Wami podzielić .


Miłego popołudnia i do zobaczyska niebawem 

Danutka:)))



piątek, 1 lutego 2013

INDIANKA


Dzień  Dobry!!!

Dzisiaj chcę podzielić się Z wami czymś   całkiem  odmiennym  od poprzednich prac,czyli szyciem bez użycia igły i nitki.A dlaczego bez szycia?Ponieważ w tym jestem totalna noga,tzn. umiem niby władać igłą i nitką ale tylko w haftach.Jeśli chodzi o szycie maszynowe to niestety nie dla mnie.Nie mam do tego cierpliwości i zdolności.

W zeszłym roku moja córka potrzebowała do szkoły zrobić jakąś lalkę na cele charytatywne.Więc wymyśliłyśmy sobie coś takiego,wypchanego watą.Niestety ta istotka ani igły i nitki nie widziała,wszystko kleiłyśmy i cięłyśmy nożyczkami.

Szkoda tylko,że nie zrobiłam zdjęć innych lalek,ale zapewniam Was wszystkie były przepiękne i jakże inne.Murzynki,Japonki , Azjatki,Chinki  itp.Były odjazdowe i szyte,a tylko nasza klejona.I nie było w zasadzie widać różnicy,chyba ,że ktoś mocno by się przypatrzył,albo zajrzał pod te szmatki  ha ha.




No i jak się podoba moja wersja lalki?


Dziękuję za kolejne wyróżnienia ,trochę ich się znów nazbierało.Odpowiem na nie w wolnej chwili,a teraz lecę na kawkę do kumpeli,może uda mi się namówić ja na założenie bloga.Pasją tworzenia już ją zaraziłam i też sobie troszkę dłubie.


Śliczne podziękowania za wszelkie komentarze pod postami.


Dzięki za uwagę i życzę wszystkim spokojnego i twórczego weekendu:):):)





czwartek, 17 stycznia 2013

SUKIENKA Z GAZET

Dobry wieczór!
Przyszła dzisiaj do mnie na kawkę  znajoma ze swoją 3,5 letnią wnuczką.Tak siedziałyśmy sobie przy kawce a ja zwijałam przy tym rurki.A ponieważ mała bardzo lubi ostatnio ciąć nożyczkami to zaczęła oczywiście swoją zabawę z wycinaniem.I tak zaczęła się nasza popołudniowa przygoda w projektantki mody.Ona robiła swoje ,a ja właściwie dla zabawy powiedziałam,że ubierzemy jakąś lalkę Barbie.No i mi nie popuściła ,musiałam zacząć coś  projektować .Ponieważ szyć nie umiem, (jedyne co mi kiedyś wychodziło to wyszywanie)   to na szybkiego zrobiłam sukienkę z gazet,bo tego akurat mam pod dostatkiem .Zaczęła więc ze mną robić wachlarzyki z gazety a potem je pocięłyśmy.Mała była zachwycona i powiedziała,że chce jeszcze.Ale może innym razem znów coś zaprojektujemy,ale jak na pierwszy raz to wystarczy.

A teraz zobaczcie co nam wyszło.Kolorowo,fantazyjnie i zwiewnie to owszem,ale żeby równo  to nie za  bardzo.Ale nie o to mi chodziło.Miała być przy tym głównie zabawa.No i trochę za duża jak na taką szczupłą Barbie,ale i tak mała się cieszyła.






                                             A tak wygląda Barbie  w przebraniu. 




Kochani dziękuję za miłe komentarze pod postami i zachęcam do dalszego obserwowania mojego bloga.