środa, 15 lipca 2015

Już po terminie ,ale jest moja pierwsza !!!!!!!!!!

Czołem mróweczki!
Jak tam lecą Wam wakacje?
Bo u mnie totalny odlot w garach,słoikach i między dwoma domami.
Dzień  mam wypełniony aż nadto,a wieczorem marzy mi się tylko ciepła herbatka i milusia podusia do snu.
W tym roku robię całe mnóstwo różnych zapraw,bo przestawiam moją rodzinkę na zdrowsze picie i jedzenie .
Nie będzie już tych wszystkich napojów i wód smakowych,a oni wiedzą ,że jak się uprę to nie ma bata .
Herbatki ziołowe zakupione,cała batalia innych specyfików  również .
Co prawda  ze względu na choróbska autoimmunologiczne jestem na diecie od kilku lat,ale dopiero dwa miesiące temu odrzuciłam całkowiecie gluten i cukier .
Muszę temu wszystkiemu podporządkować moich domowników,bo nie mam już siły gotować osobno obiadów dla siebie i dla nich.
Ostatnio namówiłam moje dzieciaki (zbuntowaną nastolatkę i dorosłego młodzieńca)na jedzenie kaszy jaglanej i nawet osiągnęłam sukces ,bo z chęcią do niej wracają.
Sporo zmian wprowadzam ,oj sporo,ale nie będę pisać o tym, bo to nie blog kulinarny . 


A teraz zmiana tematu :)

Ten post by nie powstał ,gdyby nie nasza kochana Beatka,która podesłała mi  niespodziankę w postaci kilku drobiazgów do nauki makramy.
Spryciula wyczytała gdzieś w komentarzach ,że oprócz sznurka jutowego nie posiadam żadnych innych ustrojstw do tejże techniki.
A to skarby od Beatki ,za które kochana jeszcze raz ślicznie dziękuję .


Tym samym zostałam postawiona pod mur i mimo wczorajszego ogromnego zmęczenia , kładzenia wiśni do słoików,pestkowania ich  na nalewkę , około pierwszej w nocy, jak nocna zmora wyplotłam moją pierwszą w życiu shamballę.

Przecież nie mogę Beatce  tego zrobić ,musiałam pokazać,że owe skarbeńka   trafiły w dobre ręce haha:)
Sorki,że tylko jedna,ale czasu brakło na kolejne.


Nie wiem skąd,ale węzeł płaski umiem robić ,pewnie kiedyś się robiło małe cosik,jakieś wiszące kwietniki itp. i pewnie stąd.Jednak do biżuterii nigdy się nie pchałam.

Oczywiście na czerwcową naukę makramy do Joasi spóźniłam się o pół miesiąca,ale nie  zaszkodzi zrobić jej reklamę i zaprosić inne osoby do tak fajnej edukacyjnej zabawy.
Banerek do pierwszej lekcji cały czas wisi u mnie na bocznym pasku  i wabi inne chętne osóbki.

A teraz pokażę Wam moją pierwszą w życiu bransoletkę .
Koraliki i sznurek nie pytajcie jaki bo nie mam zielonego pojęcia,ale z pewnością Wy wiecie doskonale jak co się nazywa.

Fotek będzie od groma i ciut aż dwie haha:)
Dlatego trzeba coś pisać ,aby wypełnić post ,co by nie był jak ten łysy koń.


No dobra :)
Teraz proszę rzućciem jednym ślepiem na mojego tworka,najważniejsze,że wyszło i tego się trzymajmy.





Lubię bransoletki ,noszę często ,mam kilka swoich ulubionych i uniwersalnych ,które pasują do wszystkiego.
Pewnie coś tam jeszcze wymodzę ,jakieś koraliki są ,sznurki na razie też ,więc będę myśleć .
Czy zdążę na drugę lekcję makramy nie mam pojęcia.Ale jak nie w lipcu to w późniejszym terminie znów się pojawię haha:)

Oczywiście na koniec zapraszam do rocznicowej zabawy 

Kolorów i wersji kolorystycznych do wyboru do koloru,każdy znajdzie coś dla siebie.

A teraz moje robaczki do następnego poklikania.

Papatki i kto musi ten na rabatki :)



środa, 8 lipca 2015

Podsumowanie czerwcowych "żółtek"

Hey mróweczki!
Dziś zorientowałam się ,że nie było przecież podsumowania naszych żółtych prac ,jakie powstawały w czerwcu.
Czas szybciutko nadrobić to drobne moje "zapominajstwo",a winę zwalić na przegrzany mózg,który przez kilka dni parował i pufał jak lokomotywa .
Nareszcie nastała odrobina ochłody ,więc cieszę się z tego ,bo wreszcie będę mogła  normalnie  się wyspać .
Na szczęście u mnie w nocy i w ciągu dnia nie było aż takich silnych nawałnic  jak  w innych regionach kraju,więc trzeba dziękować stwórcy i cieszyć się każdą chwilą .

Ale do rzeczy

W czerwcu w zabawie wzięło udział 66 artystek.
Spośród wszystkich kolorów jakie pojawiły się przez rok zabawy , to chyba ten kolor sprawił nam najwięcej problemów.
Niby wiele osób prosiło o ten kolor,a jak przyszło co do czego to wiele z nas miało totalną pustkę w głowie.Do tego dochodziło nieprzepadanie za tym kolorem.
Jednak my artychy jesteśmy zdolne niesłychanie,damy radę ze wszystkim.
Coraz bardziej się przekonuję ,że nie ma na Was mocnych.
A teraz zapraszam do kolaży podsumowujących .






Kochane moje jako,że kolor żółty był dużym wyzwaniem to nie będę wyróżniać nikogo,gdyż wszystkie jesteśmy na wygranej pozycji.
Ja sama jestem dumna z siebie ,że udało mi się zrobić coś żółtego.

Także moje drogie wyróżniam nas wszystkie ,równe 66 zdolnych dziołch czerwcowych.

Czym nas zaskoczy lipiec ,przekonamy się za jakiś czas.
Mam nadzieję ,że będzie Was tyle ile jeszcze nie było.
Dlatego trzymajmy kciuki za siebie .

A dziś zmykam ,mam wolny wieczór tylko dla siebie ,więc zamierzam go spędzić u Was na blogach.

Dobrej nocki mróweczki:)
Danutka:)))










środa, 1 lipca 2015

Roczne podsumowanie Cyklicznych kolorków u Danutki -świętowanie

Dokładnie 5 lipca 2014 roku po raz pierwszy pojawiła się  na blogu zabawa 

Powstała całkiem spontanicznie ,w przypływie chwili i kto by pomyślał ,że odniesie taką popularność .
Przez ten cały rok tyle dobrego się wydarzyło,tyle nowych znajomości zawarłyśmy i pokazałyśmy światu co każda z nas potrafi robić .
Z każdym miesiącem udowadniałyście ,że jesteście    fantastycznymi "talenciarami" i świetnymi kumpelami blogowymi ,które potrafią cudownie motywować do pracy,wspierać ,pocieszać czy w wolnych chwilach zwyczajnie na luzie pogadać. 

Cały ten czas czułam ,że zabawa żyje i nie stoi w miejscu .
Często razem świętowałyśmy i popijałyśmy wirtualnego szampana.
Dziś kochane uczyńmy to znowu,bo okazja jest ku temu ogromna.


 Bardzo chciałabym nagrodzić wszystkie artystki za ten rok wspólnej zabawy,ale wiecie,że raczej jest to niemożliwe.
Ewa Jurewicz w komentarzu zaproponowała ,abyśmy sami dla siebie przygotowali nagrody w postaci tych właśnie lipcowych prac.
Potem drogą losowania należałoby wybrać kto komu wysyła nagrodę .
Jednak nie wiem czy to jest dobry pomysł dla wszystkich,bo pojawia się problem z wysyłką poza granice kraju .
A ja nie chcę nikomu niczego narzucać i narażać na koszta.

Dlatego jako nagrodę przygotowałam dla wszystkich taki wirtualny smakołyk.
Akurat sezon truskawkowy w pełni więc jak najbardziej pasuje do naszego szampana

Co do zabawy to robiłam wszystko przez ten rok  ,aby było ciekawie,regulaminowo ,czasem zabawnie czy też poważnie.

Zresztą co ja będę pisać jak było,przecież same doskonale wiecie ile wydzielała w  nas adrenaliny wspólna zabawa.
To oczekiwanie na nowe posty,na nowe zestawienia kolorów było czymś  czego było nam trzeba.

Kochane wspaniale bawiłam się z Wami i ani przez ułamek sekundy nie żałuję ,że podjęłam trud prowadzenia tej zabawy.

W styczniu było Was najwięcej,bo aż 117 artystek kolorystek nakarmiło naszego żarłocznego Stefana.
O takiej ilości uczestników mogłam tylko pomarzyć, a tu okazało się ,że marzenia się czasem spełniają  .

Kochane moje pewnie chciałybyście wiedzieć co dalej z zabawą?

Otóż postanowione ,że w lipcu świętujemy pierwszą rocznicę cyklicznych kolorków.

Z tego też powodu mam dla Was na ten miesiąc bardzo ciekawe zadanie .
Miałam ostatnio wrażenie,że Ania czytała w moich myślach bo zaproponowała coś o czym myślałam od dawna .



Wytyczne na Lipiec 2015
1.Osoba biorąca udział w wyzwaniu przygotowuje jedną pracę w kolorze lub zestawieniu kolorów ,który przez cały rok trwania zabawy najbardziej przypadł jej do gustu.

Wszystkie zestawy kolorystyczne znajdziecie w zakładce
Moje Zabawy i Wyzwania 

2.Zgłaszana praca powinna być nowa,nigdzie wcześniej nie publikowana.

3.Chęć udziału w zabawie wyrażacie w postaci komentarza pod tym postem

4.Zabawa potrwa od 1 do 31 lipca 2015 do godz.23:55

5.Cały regulamin znajduje się tutaj

6.Prace dodajecie przez  Inlinkz pod tym postem,tam żarłoczny Stefan czeka na nie już od dziś .
Jak to zrobić klik(szukaj w poście )

7.Banerek dla wszystkich


Kochani  takiego obrotu sprawy nie przewidzieliście,tylu możliwości kolorystycznych w jednym miesiącu jeszcze nie było  i już nie będzie .
Chyba ,że dożyjemy do kolejnej rocznicy haha:)

Słoneczka moje liczę na Wasz liczny udział ,zachęcajcie innych do wspólnej zabawy .

Wybaczcie ,że post dopiero teraz wrzucam, a nie po północy czy rano,ale wczoraj wieczorem czułam się fatalnie i nie mogłam dokończyć .
Dziś od samego rana miałam trochę latania ,a skończyłam na 3 godzinnym siedzeniu w kolejce do lekarza(masakra z tą służbą zdrowia :).

Czerwcowe kolorystki możecie również spać spokojnie,byłam u każdej z Was ,ale na moje miłe słowo musicie poczekać jeszcze chwilkę .Obiecuję ,że tak jak zawsze do każdej dotrę z ciepłym słowem i pochwałą .


A teraz życzę Wam cudnej pogody,udanych urlopów wypoczynkowych i wszystkiego dobrego na nadchodzący czas.

Buziaki :)



poniedziałek, 29 czerwca 2015

"Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło"

Pisząc wczorajszego posta miałam zupełnie inne plany na popołudniową niedzielę.
Jednak ten deszcz mi je tak pokrzyżował,że zamiast wypoczywać z rodzinką po intesywnym tygodniu zabrałam się za robótki.

Pewnie znacie takie powiedzonko 
"Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło"




Skoro lało jak z cebra to zaczęłam buszować w moim przydasiowych czeluściach.Pomyślałam ,że skoro nie ma pogody to wezmę się do roboty i chyba  zdążę wykonać  pracę na  kwiecistą zabawę  u Agatki.



Och jak dobrze mieć czasem jakieś gotowce,bo z suszeniem porcelany byłby dziś problem.

Ponieważ  ja cwana bestia jestem ,więc wykorzystałam to co posiadam .
Pisałam wczoraj , że sezon pudełkowy zamykam, a tu nadarzyła się okazja na kolejne , dlatego powstało takie ponadplanowe ,ale jak zawsze z wielką radością wykonane.

Nie rozpisuję się za bardzo,bo niebawem będziecie  mieć mnie dosyć ,sporo roboty i pisania przede mną w tym tygodniu.
Także zapraszam do szybkiej prezentacji mojej makowej propozycji.














Mam nadzieję ,że Agatka zaakceptuje moje maki z zimnej porcelanki.

Tak wiem kochani ,że znacie doskonale moją porcelanę ,ale na pudełku rafaellowym jeszcze jej nie było ,dlatego tam wylądowała niczym statek kosmiczny.

Jeśli idzie o pudełka to proszę nie martwcie się ,zostało mi jeszcze jedno jakie dostałam od znajomej.
Niech sobie czeka na czarną godzinę .

Cukierasy z pudełek  są wszędzie w domu pochomikowane,bo moje łakomczuchy wpałaszowałyby wszystko na raz.
A tak co jakiś czas dostają mały przydział tych kokosowych słodkości.

Sama raczej ich nie jadam ,choć uwielbiam wszystko co kokosowe łącznie z olejem ,który ma u mnie w domu przeogromne zastosowanie.
Polecam go wszystkim .
Może  cena Was trochę odstraszać,ale smak,działanie i właściwości zdrowotne rekompensują wszystko. 


I to na tyle moje mróweczki.

Dziękuję za wszelkie komentarze i ciepłe słowa z Waszej strony.

Buziaki poniedziałkowe dla wszystkich

Do zaś :)