Jak sam tytuł mówi, znów będę pokazywać kolejne postępy w nauce tej cudnej techniki ,którą od zawsze się zachwycam.
Gdy naoglądam się tyle pięknych prac jakie można tworzyć z tych wstążeczek ,to nie mogę się doczekać każdej wolnej chwili,kiedy będę mogła usiąść i spróbować coś zdziałać.
A jak już przysiądę to potem nie można mnie od tego oderwać.
Zresztą tak jest z każdą techniką po jaką sięgam .
Każdy ,nawet najdrobniejszy ułamek nauki czegoś nowego cieszy ogromnie i mocno motywuje do dalszych zmagań.
Próbowałam już tulipanów,troszkę liznęłam irysków, niezapominajek i konwalii,więc nadszedł czas na naszą królową kwiatów różę.
Pierwsze różyczki sztuk aż 3 haha ,powstały jak tylko Bożenka pokazała kursik o tutaj lub w grupie na fb, o nazwie Haft wstążeczkowy .
Fotki są kiepskie,bo robione w nocy ,zaraz po ich wyszyciu,także nawet na grupie ich nie pokazałam .
Jednak dziś doszłam do wniosku, że tutaj niech sobie będą, abym za jakiś czas miała porównanie swoich postępów w hafcie.
Któregoś wieczoru przysiadłam i spróbowałam zrobić inną różę ,ponieważ marzą mi się takie jak robi mistrzyni haftu,moja imienniczka Anstahe.
Złapałam za tamten próbny skrawek materiału i powstało coś takiego .
Jedno muszę stwierdzić po tej pierwszej próbie,różnica w robieniu takich różyczek jest kolosalna .
Te małe robi się szybko,prosto i tu w zasadzie każdy sobie poradzi ,tak przynajmniej mi się wydaje .Natomiast z tą większą to trochę się mordowałam ,aby jakoś wyszła.
Pewnie nabierając wprawy,będzie potem łatwiej ,ale na razie jest jak jest ,będę próbować dalej.
Mam słabość do róż ,więc obowiązkowo będę je szlifować do skutku,tak jak było w przypadku zimnej porcelany.
No to sobie troszkę pogadałam na temat pierwszych kroków z tymi kwiatkami .
*****
Natomiast prawdziwym powodem dzisiejszego posta jest praca jaką przygotowałam na nasze Cykliczne Kolorki ,bo jak wiecie bawię się na równi z Wami i jeszcze ani jednego miesiąca nie opuściłam, hura!!!!!!!
Oby mi sił starczyło na kolejne
haha:)
I na początek wrzucam od razu banerek do zabawy klik
Przy robieniu tej pracy inspirowałam się cudnymi pracami jakie tworzy wspomniana już wcześniej Danuśka znana jako Anstahe,ponieważ uwielbiam jej wszystkie obrazy techniką wstążeczkową .
Postawiłam na obrazek z różami i takowy starałam się wykonać.
Wiem ,że moje róże pozostawiają jeszcze wiele do życzenia, robiłam je tak jak mi rozum i wyobraźnia podpowiadały.
Nadal się w tym wszystkim gubię ,uczę się wielkości kwiatów,jakie powstają z różnych szerokości wstążek etc .
W początkowych planach miał powstać bukiet na obrazku, jednak podczas pracy koncepcja mi się nieco zmieniła i zrobiłam tylko taką zwykłą kompozycję .
Na bukiety z różami chyba jeszcze nie jest ten moment,muszę najpierw wyczuć proporcje ,bo gdy zaczynam haftować ,okazuje się ,że kwiatki są jakieś takie duże,łodyżki wyszłyby za krótkie i proporcje byłyby zachwiane.
Kompozycja ułożona prosto z głowy,tak jak mi coś tam świtało:)
Róże zrobione są ze wstążki o szer. 2,5cm w kolorze ecru.
I tu w tej pracy jest pokazana moja pierwsza próba delikatnego podmalowania,do której użyłam barwnik pomarańczowy ,leciutko rozcieńczony wodą .Ot takie moje małe eksperymenty.
Jedno wiem z tych moich nauk ,pędzelkiem tego się nie robi, za to patyczek higieniczny potrafi wiele zdziałać i to jego użyłam .
Wiem ,że można też używać promarkerów, mazaków,pisaków itp.,ale w moich zasobach domowych są braki tak delikatnych ,pastelowych kolorów.
Za to barwników mam sporo i mogę je rozcieńczać jak tylko dusza zapragnie.
Liczę ,że dziewczyny będące w temacie coś mi podpowiedzą jak i czym najlepiej to robić .
Ja jedynie piszę o moich doświadczeniach.
Gadam i tłumaczę, a końca nie widać haha.
Także kochani czas zaprezentować mój obrazek z różami (rozmiar całej ramki 25x33 cm)
Zapraszam na kilka ujęć
Jeśli idzie o upodobania do ecru to muszę przyznać ,że mam ogromne.Bardzo go lubię ,wybieram w pracach ten kolor o wiele częściej niż biały .
W garderobie ,domu zawsze te odcienie się znajdą ,bo bardzo uspokaja mnie ta barwa.
A już róże w takich kolorach są zarąbiste,prześliczne (pomijam oczywiście moje haha) i kocham je miłością dozgonną .
Jest to jedyny kolor ,który nigdy mi się nie znudzi w robótkowaniu.
Rozumiem, że róże w ecru i beże w postaci juty zostaną mi zaliczone przez moje kochane artystki .
Bo jak nie to jestem ciekawa ,która z Was mnie wywali od Stefana haha:)
Źle napisałam ,która ośmieli się mnie wywalić haha :)
Może Anulka moja zastępczyni ?A może nasz rzecznik w postaci Gosi?
Jest jeszcze Ilonka ,ale może tu nie zajrzy haha,bo ona bidulka ciągle zalatana .
I oczywiście Dorota od kota,chrzestna naszego Stefana :)
Koniec żartów ,koniec posta.
Dziękuję ,że jesteście ,bez Was byłoby wszystko nie tak i bez sensu.
Do zobaczenia na blogach:)





















