środa, 21 stycznia 2015

Zimna porcelana dla Eli za styczniowy kolorek

Czołem słoneczka !
Dziś  bardzo szybciutko będę pisać ,bo chcę Wam pokazać jaki przygotowałam świecznik dla Eli ,która nam wymyśliła kolorek na styczniową zabawę .
Jak się cały czas okazuje, bardzo wielu osobom podpasił  kolor niebieski  ,bo chętnych do zabawy< klik > ciągle przybywa i  może w tym miesiącu nasze wspólne marzenie o 100  spełni się .
A jak osiągniemy upragnioną cyferkę to wtedy będzie bania u cygana do rana i murowany szampan dla wszystkich haha:)

Kochana jeszcze raz ogromne dzięki za pomoc,inspiracje,banerek i za udział w comiesięcznej zabawie.

Uważam ,że  skoro Ela pomogła mi rozprawić się ze styczniem ,to trzeba troszkę dziewczę wynagrodzić za trud,aby nie pomyślała sobie ,że ja jestem jakaś nieporządna firma haha:)

Oprócz świecznika poleciało też małe co nie co i z tego co mi pisała,wszystko dotarło w całości i spodobało się .Ale ona pewnie o tym sama napisze u siebie,także nic straconego.

Sprawa upominku  załatwiona ,więc teraz ze spokojem i czystym sumieniem mogę  główkować nad kolorkiem na luty.Inaczej mówiąc jak nam wszystkim utrudnić kolorytycznie haha albo dogodzić .
Jednak z góry wiem ,że jaki by pomysł nie był ,to nie wszystkim przypadnie do gustu,bo jeszcze się taki nie urodził co wszystkim by dogodził.

Nie przedłużając wrzucam foteczki świecznika ,który ma już nowe mieszkanko .

Miały być turkusy to oto i one:)


zimna porcelana,kwiaty




 Powstało jeszcze kilka innych świeczników,ale nimi Was nie zanudzam ,bo są one w kolorach,które dobrze już znacie,więc pokazywanie ich nie ma sensu.

Na dziś to tyle ,poszło mi ekspresowo,choć żałuję ,że nie mogę się wygadać i ponawijać makaron na uszy ,gdyż  mam ważne sprawy do załatwienia.

Do Was moje mróweczi zajrzę obowiązkowo wieczorem .

Dziękuję za każde dobre słowo,które motywuje i sprawia,że to co robię ma jakiś sens.

Trzymajcie się i do zaś ,albo i jeszcze szybciej 

Danutka:)))






niedziela, 18 stycznia 2015

NIezapominajki - zimna porcelana

Czołem mróweczki!
Jak Wam dziś upłynął dzionek kochani,bo u mnie jakoś tak nijako skoro za oknem mglisto ,szaro,buro i do bani.
W tygodniu chwilami już świeciło słonko ,a jak przychodzi do niedzieli to totalna kiszka.
Śniegu jak nie było tak nie ma .
Nie żebym za nim tęskniła,ale wolę jak zima to zima, a lato to lato.

Wstępnie porobiłam za pogodynkę haha i teraz mogę ze spokojem popisać co tam ślina mi na język przyniesie.

A co u mnie  dzieje się  ciekawego na warsztacie?
Ano same nudy do kwadratu,
 czyli na tapecie znów zimna porcelana, a mój przerywnik szyciowy był jak na razie jednorazowy.

Tak przy okazji dziękuję ogromnie za tyle komentarzy jakie zostawiliście pod laleczkami z kaszą klik .
Nie myślałam ,że takie liliputkowe lale  mogą się spodobać i tym bardziej jest mi bardzo miło .
Nawet pojawiły się określenia na nie.

Najbardziej spodobała mi się nazwa jaką wymyśliła  Kasia z dziupli  ,a mianowicie 
BOMBOLINKI   i tak będę je nazywać .
Kasiu droga  blondyna też kiedyś powstanie,jak znajdę chwilkę .
A może sama weźmiesz się i  uszyjesz kuzyneczkę ,byłoby wesoło i kolorowo.

A wracając do tego co chcę dzisiaj Wam pokazać muszę podziękować również za tak miłe przyjęcie mojego pierwszego tortu z zimnej porcelany tutaj ,który powstał specjalnie na naszą zabawę kolorystyczną .
Robiąc go zostało mi trochę niebieskiej urobionej masy i chcąc nie chcąc trzeba było z niej coś wykombinować ,bo grzechem i rozrzutnością byłoby wyrzucać  .
A ponieważ myślami jestem w zabawie u Ilonki to tworzę nowe kwiatki ,znaczy uczę się .
A co może być niebieskiego jak niezapominajki?
Wydawałoby się ,że  w porównaniu do róż to są takie prościutkie ,a tu guzik prawda.
Jeśli lepi się wszystko samemu bez żadnych wzorników czy foremek to kurde idzie to nie tak łatwo i szybko.A ich wielkość też nie ułatwia nam zadania.
Nie mam zdolności manualnych w lepieniu,ale starałam się jak mogę aby coś tam wyszło.Porobiłam kilka różnych odcieni pięciopłatkowych kwiatuszków ,dorobiłam im środeczki.Przy okazji z resztek powstały jakieś inne niebieskie kwiatuszki i z tego wszystkiego ułożyłam kompozycję .

Narzekamy ,że fotografuje się źle kolor złoty, czerwony czy fioletowy ,a tu muszę powiedzieć ,że niebieski też może napsuć wiele nerwów.
Dlatego zrobiłam na dwóch tłach ,białym oraz czarnym  i te Wam dziś pokażę.

A wyjątkowo zacznę dziś od kolaża 








niezapominajki,bukiety


Jak widać zamiast picia czerwonego wina można też wykorzystać lampki do innych celów  lub połączyć jedno z drugim i  też z bardzo pozytywnym skutkiem  .
Jednym słowem taka wiosenna  dekoracja na stolik czy parapet okienny może być też ciekawym  rozwiązaniem .

Mam cichą  nadzieję,że jak sama nazwa kwiatów  "niezapominajki" wskazuje na niezapominalstwo  to i mnie nigdy też nie zapomnicie :)))


Za chwilę  znikam  poodwiedzać moje blogaski i zobaczyć cóż tam ciekawego w trawie piszczy.

Natomiast wieczorkiem będę  dalej lepić kwiatki ,uczyć się nowych,aby zdążyć ze swoim pomysłem do 10 lutego, kiedy to kończy się konkurs u Ilonki, na który jeszcze raz zapraszam chętnych  w imieniu autorki i swoim .
A łatwo nie będzie ją zaskoczyć, oj nie będzie.

Dzięki słonka  za każdy komentarz,za to że wpadacie i zostawiacie jakieś słówko.


A już tak całkowicie na koniec mam do Was pytanko
Jakie kwiaty lubicie najbardziej i dlaczego ?
 I jestem ciekawa czy ktoś zgadłby jakie są moje ulubione.
Także kochani możecie strzelać i typować .
Dla ułatwienia dodam ,że nie są to róże .


Spokojnego wieczoru wszystkim, którzy tu wdepną choć na chwilkę .

Danutka :)))






piątek, 16 stycznia 2015

Wyniki urodzinowego candy

Witajcie kochani.
Wybaczcie,że dopiero teraz piszę o wynikach,ale nie miałam kiedy porządnie przysiąść na kompa .Cały tydzień był zwariowany,zalatany,dwa zebrania w szkole ,treningi i wiele,wiele innych spraw ,które się nałożyły na to opóźnienie.
Ale już jestem i szybciutko i donoszę ,bez zbytniego owijania w bawełnę o tej szczęściarze .
W całej zabawie wzięło udział aż 75 dziewczyn .
Dziękuję Wam kochane za tak duży udział,za ciepłe słowa ,życzenia i pomysły na radzenie sobie ze stresem.
W pierwszym etapie zabawy wygrała Lucy z Mazur,która swoją niespodziankę otrzymała jeszcze przed świętami.

Tym razem dopisałam do ręcznie sporządzonej  wcześniejszej listy osoby ,które jeszcze zapisały się do zabawy po pierwszym losowaniu i w sumie mam 75 wspaniałych duszyczek.Wybaczcie za pismo,ale  w pośpiechu zawsze mi bazgrołki wychodzą ha:)


Jednak znów nie  bawiłam się w cięcie pasków,ani nie korzystałam z żadnej maszyny losującej z netu,bo najzwyczajniej nie mam czasu na przyswajanie co i jak chodzi w tych ustrojstwach.
Zresztą i tak nie mam zaufania do takich wynalazków ,nie na darmo nic nie wygrywam w totka haha,

Podczas 1 etapu losowania  był wykonany telefon do przyjaciela, a tym razem winę zwaliłam na mojego męża,który akurat wszedł do domu.Rzucając mu w biegu pytanie wybierz jedną liczbę od 1 do 75 odpowiedział 19

Czyli  dziś nagroda poleci do przemiłej ,sympatycznej ...
No właśnie ,kto chce wiedzieć ,niech koniecznie zajrzy do szczęściary z numerem 19


Kochana poproszę szybciutko o adresik do wysyłki i gratuluję serdecznie.

Wiecie,że gdybym mogła to każda z Was byłaby obdarowana małym upominkiem,także musicie być czujni bo nigdy nie wiadomo do kogo poleci moja jakaś mała niespodzianka.
Znów podstępnie będę zdobywać adresiki haha,chyba ,że ktoś sobie nie życzy to proszę wyraźnie to zaznaczyć w komentarzu .

A teraz żegnam się już z Wami życząc wspaniałego weekendu

Buziaki dla Was

Danutka:)))










wtorek, 13 stycznia 2015

"Kaszaste" laleczki

Igła i ja to dwa różne światy i z reguły nie wchodzimy sobie w drogę.
Chociaż jeśli chodzi o haft to coś tam czasem sobie dłubnę.

Jakiś czas temu natknęłam się w necie na filmik, gdzie w bardzo prosty sposób pokazano jak można sobie zrobić mini laleczkę .Pewnie nie jedna z Was widziała to o czym mówię .
Wersja idealna jak dla osoby umiejącej  tylko fastrygować haha 
Czyli krótko mówiąc coś dla mnie.
Kiedyś może i ja kupię maszynę ,złapię za igłę i będę uczyć się szyć  ,ale wydaje mi się ,że to jeszcze nie jest ta pora i nie ten czas.

Postanowiłam chwilowo a właściwie jednodniowo odłożyć na bok porcelanę i zdziałać  miniaturki.
Łatwość niesamowita i do tego nie trzeba robić żadnych rączek,nóżek  tylko wyciąć dwa koła i je czymś wypełnić .
Do wypełnienia  użyłam  kaszy (pęczak) bo mój mężulek często gotuje taką na ryby i tej kaszy u nas pod dostatkiem .
Oczywiście innych kasz też jest sporo ,bo ja jestem "kaszowa", a jaglana czy gryczana często goszczą na naszym stole.Tylko dzieciaki coś nie bardzo za nimi przepadają i jak to mówi mój syn  i tu cyt."z kasz wybieram ryż" haha:)
W sumie pora obiadowa to można i troszkę zboczyć z tematu głównego i ponawijać na temat jedzonka.

Czemu to robiłam ?
Nie mam pojęcia ,jakiś diabeł mnie podkusił ,aby zrobić coś takiego .

Już widzę jak szyjące dziewczyny(Reniu,Diano,Aniu itd) śmieją się z moich cudaśnych liliputów ,więc macie jeszcze chwilkę czasu nachichrajcie się do woli i wróćcie dalej pooglądać fotki.

Niby wszystko proste jak drut i myślałam że zrobię w pół godzinki ,a tu kurde babrałam się z tym ponad 2 godziny.  Nawet głowy musiałam robić jeszcze raz, bo wyszły mi jakieś takie nieproporcjonalne do reszty.

Pierwsza powstała czarnula,która ma jakieś takie  nieuczesane  włoski ,bo wełenka jakoś  nie bardzo ze mną współpracowała i była za cienka.
Za to brunetka ma już całkiem przyzwoite te kiteczki .


Ale przyjrzyjmy się im z osobna.

Czarnula z motylkową wsuwką i w dżinsowym wdzianku





Brunetka natomiast w zielonym ubranko ,na które poświęciłam jakiś kawałek grubego materiału 





Kochani wiem ,że to jest w zasadzie takie nic,bo dziewczyny tworzą cudne laleczki. Ale powiedzcie czy one nie są urocze?
Takie małe kruszynki z oczkami z dżetów mają w sobie urok  ,są praktyczne bo można nimi bawić się, rzucać i używać do zabaw kreatywnych z dziećmi podczas ćwiczeń gimnastycznych .
Pamiętam z czasów szkolnych  ,gdzie używaliśmy  woreczków wypełnionych  ryżem lub grochem,które  wspaniale  spełniały  swoją funkcję.


Na sam koniec przypominam o moim candy urodzinowym  klik ,którego zapisy trwają jeszcze tylko do jutra.
Także już ostatni raz  zapraszam  na kota w worku.


Na dziś to tyle czym chciałam się z Wami podzielić .


Miłego popołudnia i do zobaczyska niebawem 

Danutka:)))