sobota, 14 listopada 2015

Takie tam małe świętowanie i prezent dla Anulki

Po tym co wydarzyło się ostatnio we Francji ciężko mi się zabrać za pisanie tego posta.
Chyba każdym z nas wstrząsnęła ta tragedia i wywołała  obawy o nasze bezpieczeństwo na całym świecie.

Jednak nie o tym chcę dziś pisać .
Niebawem,bo już pod koniec listopada  miną 3  lata od kiedy napisałam pierwszy post na blogu.
Pamiętam jak dziś ten dzień ,kiedy postawiłam na blogu pierwsze literki i słowa skierowane do Was.
Po pierwsze pragnę Was zaprosić na  małe świętowanie .
Także kochani "czym chata bogata  tym rada " zapraszam na mały poczęstunek i to koniecznie  czekoladowy ,bo w listopadzie to ten kolor u nas dominuje .

Rocznica to nie jedyny powód mojej radości.
Dziś weszłam na bloga i złapałam się za głowę .Wiedziałam doskonale, że ta magiczna cyferka niebawem padnie,ale nie wiedziałam, że to nastąpi już dziś.

Jest teraz godzina 20:12 a moja liczba wejść na blogu pokazuje zawrotną cyfrę  1.000.403

Tak ,tak kochani stało się !!!
Przekroczyłam milion :)
To jest taki malutki mój sukces i to wszystko dzięki Wam, moim wiernym czytelnikom bloga.


Miałam z tej okazji zrobić candy,ale chyba zrezygnuję ,zbyt wiele mam na głowie.
Za to wszelkie życzenia są mile widziane ,także możecie pisać ile wlezie haha:)
Z wielką ochotę będę czytać Wasze komentarze:)

A teraz zmiana tematu o 180 stopni ,choć w skali ważności i przyjemności równa z pierwszą częścią posta.

Właśnie zdałam sobie sprawę ,że nie pokazałam Wam jeszcze mojego prezentu urodzinowego ,jaki przygotowałam dla naszej kochanej  Artystki-Kolorystki Anuli.
Część z  Was już widziała moją niespodziankę u Ani,dlatego ja pokażę tylko pracę jaką przygotowałam z makramy.

Ciężko było tą naszą Anię  czymś nowym zaskoczyć ,bo  ma już nie jedną pamiątkę ode mnie.
Zatem postawiłam na makramę w innej postaci.

Zresztą sami zobaczcie co to było.

Zamiast zawieszki zrobiłam symboliczne wisienki z koralików,aby wiedziała z czego jest zrobiona  zawartość flaszeczki .
Tylko ,że podczas pakowania zapomniałam w to sianko włożyć te wisienki i niestety Ania dostała butelkę bez tej zawieszki.
Dobrze,że napełniłam ją do pełna naleweczką wiśniową własnej roboty ,bo dopiero wyszłyby jaja .
Jeszcze gotowa byłaby powiedzieć ,co ta Danucha pustą flaszkę mi podsyła haha:)

No dobra już się nie rozgaduję .
Patrzajta i podziwiajta dalej haha:)


 Aniu z tyłu do zawieszki była przyczepiona zielona koniczynka na szczęście,ale nic straconego ,następnym razem Ci ją podeślę ,aby szczęście Cię nie opuszczało 


U góry na nakrętce wmontowałam mały ,perłowy  guziczek 

A tak prezentuje się makrama z zawartością wiśnióweczki 


Przyznam ,że pierwszy raz plotłam na butelce i taka forma nawet mi się bardzo podoba,choć śliska jest ta franca ,znaczy butelka.
Ale i z tym jakoś sobie poradziłam i znalazłam swój własny sposób .

Dodam jeszcze ,że to ubranko można ściągać i w razie czego wyprać ,gdyby zostało zaplamione na czerwono.

To tyle na dziś 
Oczywiście nadal przypominam o trwającym wyzwaniu
Pierwsze prace już się pojawiły i zdradzę Wam ,że są zarąbiste,a ja nie mogę się doczekać kolejnych .

Buziaki moje mróweczki :)



czwartek, 12 listopada 2015

Józefinka czyli kolejne zadanie w makramie

Dobry wieczór

Kochani  dziś będzie mowa o pięknej  nazwie jaką jest  józefinka ,która brzmi jak  imię kobiece, a przecież wcale nim nie jest .
Józefinka to jest kolejny węzeł jaki mamy do opanowania na ten miesiąc w ramach nauki makramy.
Joasia dba o to ,abyśmy się czasem nie nudzili i co miesiąc wymyśla  koleje węzełki i supełki.
O szczegółach można poczytać tutaj ,więc gdyby ktoś był chętny to byłoby extra jakby nasza grupka kursantek powiększyła się 

W październiku robiliśmy kwietniki ,a teraz mamy formę dowolną ,ważne aby tylko zawierała węzeł józefinkowy .

Sznurki jakie wykorzystałam do mojej pracy nabyłam podczas  zakupów koralikowych ,a ponieważ są dość grube to leżały sobie w pudełku  i czekały na jakiś pomysł.
No i się nareszcie doczekały .
Kolorki fajne ,pastelowe ,dlatego całość kolorystycznie bardzo mi pasi.
 Aby zrobić moją pracę skorzystałam z kursu Ani Rudzkiej o tutaj a odszyfrowanie jak to zrobić zajęło mi dosłownie chwilkę.
Nawet nie przypuszczałam ,że tak szybko mi to pójdzie i zrobię bransoletkę dosłownie  w pół godzinki.
W porównaniu z innymi bransoletkami jakie robiłam z makramy  to  taki typ węzełka robi się piorunem,jedynie większą część czasu trzeba poświęcić na wyrównywaniu tych poprzeplataych sznurków.
A dla większej wprawy zrobiłam nie jeden taki węzełek ale aż 5.
Teraz jestem w stanie zrobić te supełki ,nie zerkając na kursik,tylko ciekawe jak długo mi ta pamięć zostanie w mojej głowie.
No nic,czas pokaże jak to jest z tym moim kodowaniem wszelakich kursików.
A to już moja praca przygotowana w ramach nauki 







Po zrobieniu bransoletki czułam jakiś niedosyt ,więc poplątałam kolejny raz i wykonałam do kompletu naszyjnik .
Tym razem  użyłam splotu o nazwie celtycki (bardzo czytelny kursik jest tu) ,tyle że podczas jego robienia przeszkodziła mi znajoma i nie dokończyłam go do końca.A potem jak poszła zapomniałam się i załączyłam do niego zapięcia .
Nie chciało mi się już ucinać i kończyć tej plątaniny więc zostawiałam tak jak jest 
Jednym słowem w moim przypadku powinno się to  nazywać  splot półceltycki. 

W sumie dla mnie oba sploty są podobne,tyle że ten drugi jest bardziej rozbudowany.
Nie wiem ,nie znam się na tym ,więc Joasia może podpowie jaka jest różnica między nimi.
A tak  prezentuje się cały komplet 




Na koniec jeszcze jeden kolaż 

Teraz mogę już z zespokojem oczekiwać kolejnego zadania z makramy.
Z Wami się już żegnam ,dziękując za każde ciepłe słowo,odwiedziny i pochwały odnośnie moich prac.

Dobrej nocki mróweczki :)



wtorek, 10 listopada 2015

Gąsienica w gorzkiej czekoladzie

Witajcie !

Zanim przejdę do pracy jaką przygotowałam na listopadowe kolorki to chcę się z Wami czymś  podzielić .

 Przed niedzielą miałam przyjemność rozmawiać z Anią (Nawanną) co sprawiło mi ogromną przyjemność.
Ania jest przesympatyczną kobitką  ,o głosie podobnym do mojego ,czyli też ciągle zachrypionym haha.
Ona z racji zawodu ,ja ze spotkania z pewnym koniem haha:)
Gosia pamiętasz  co mam na myśli z tym koniem?

Wracając do tematu miałam wrażenie ,że znamy się z Anią od bardzo dawna i czułam, że mogłybyśmy przegadać nie jedną nockę .

Nasza rozmowa zaowocowała dziś taką  oto przesyłką w postaci aronii,kilku owoców pigwy,słoiczka syropu z kwiatów bzu oraz sadzonkami pigwowca i aronii.

Aniu  już Ci dziękowałam ,ale czynię  to jeszcze raz .Jesteś kochana :)

Aronia już zasypana cukrem i puszcza sok a ja zacieram łapki na pyszny soczek jaki będziemy sobie popijać w długie, zimowe wieczory .

Kochane chcę powiedzieć ,że usłyszeć Wasz  głos to prawdziwa dla mnie radość .Od czasu do czasu będę wykręcać "numerek" haha do którejś z Was ,także pilnujcie się dziewczyny bo nie znacie dnia ani godziny ,kiedy Was nawiedzę haha,znaczy zadzwonię .

A teraz ze spokojem mogę przejść do dalszej części posta .

Tematem w listopadzie jak już wszyscy wiedzą jest gorzka czekolada,w całości lub  z dwoma wariantami do wyboru .
Postawiłam na  połączenie z pomarańczą ,ponieważ uwielbiam ten zestaw.
Gdybym tylko mogła jeść czekoladę to takie połączenie byłoby dla mnie idealne.
Ogólnie lubię ten kolorek ,w domu jak najbardziej mi pasuje ,z ciuszkami może byłby większy problem .Z brązów wybieram te jaśniejsze odcienie.

Ponieważ przyczepiłam się ostatnio do kolejnej techniki jaką jest beading ,dlatego też moja praca nie będzie wyższych lotów,ponieważ dopiero uczę się.
Także proszę kochani o wyrozumiałość .

Jeszcze tylko banerek wrzucam, aby było regulaminowo i nikt nie zarzucił szefowej ,że od innych wymaga a sama idzie na skróty.

A teraz już pozostało mi pokazać jak wygląda moja gorzka czekoladka z pomarańczą .














Muszę przyznać ,że taką bransoletkę robi się dosyć szybko i przyjemnie .Nie trzeba długo czekać na efekty ,bo praca pali się w łapkach,czego nie mogę powiedzieć o makramie.

Na dzień dzisiejszy  trudno powiedzieć jak moja wpółpraca z beadingiem będzie przebiegała,bo przecież jest to dopiero druga praca w tej technice .Gdyby ktoś był ciekawy to pierwszą bransoletkę koralikową można zobaczyć tutaj 
Jednym słowem pożyjemy, zobaczymy co z tego wyjdzie.

Cieszę się ,że zadanie czekoladek mam już za sobą , kolejny punkt mojego planu na ten miesiąc został zaliczony.

Na koniec dziękuję kochani za Wasze  ciepłe komentarze.
Witam w mych blogowych progach kolejnych obserwatorów,rozgoście się kochani i czujcie jak u siebie.

Pozdrawiam cieplutko :)





poniedziałek, 9 listopada 2015

Bliżej natury-"Wspomnienie lata jak przez mgłę"

Dobry wieczór :)
Wpadłam dosłownie na chwilkę ,aby zachęcić Was do zabawy jaka cały czas trwa u mnie na blogu.
Wszystkie szczegóły znajdziecie tutaj ,także nie ma no co czekać, tylko proszę zabierać się do pracy i zgłaszać swoje pomysły

Tak jak obiecałam zrobiłam swoją inspirację odnośnie zadanego tematu.
Moja praca powstała pod koniec lata,kiedy eksperymentowałam z kwiatami  i kiedy to wpadłam na pomysł tego konkursu .
To co Wam za chwilkę  pokażę to nic wielkiego.
Moim zadaniem jest zachęcenie Was do zabawy i   pokazanie  prostoty. Najważniejsza sprawa jest taka ,aby praca była  zrobiona z tego co natura nam daje.
I moja taka właśnie jest. 

Fotki mam  tylko dwie,bo reszta była przekłamana, a teraz już nie ma szans aby tę pracę odzyskać,bo najzwyczajniej w świecie wyparowała.
 I zbliżenie ,aby pokazać że to są żywe   kwiaty z mojego ogródka .
Mam nadzieję ,że udało mi się uchwycić ten efekt mgły 



Kochani moi jak widać powyżej nie trzeba robić wielkich cudów ,aby bawić się z nami .
Już wiele razy udowodniłyście  do jakich czynów jesteście  zdolne.

Ja przy Was jestem taki mały pikuś:) 


Mam nadzieję ,że dałam Wam kopa i zabierzecie się solidnie do pracy.

A teraz zmykam do ciepłego łóżeczka bo dziś głowa pęka mi w szwach .

Dobrej nocki :)