poniedziałek, 15 kwietnia 2019

Zakręcone i ostatnie karteczki wielkanocne

Myślę sobie ,że jeśli idzie o mnie to już jest  najwyższa pora, aby zakończyć temat wielkanocnych kartek.
Dużo ich w tym roku nie zrobiłam ,ale ogólnie jestem zadowolona ,gdyż    tworzenie ich sprawiło mi wiele przyjemności.
Powolutku się rozkręcam zarówno w blogowaniu jak i w kręceniu paseczków.
Zawsze uwielbiałam quilling,podziwiałam u innych,szczególnie u Ilonki i Eli, ale jakoś sama nigdy nie miałam odwagi, aby zająć się głębiej tym tematem.
Jeszcze przed wypadem do Wrocławia coś tam sobie zaczęłam zwijać,ale chyba to spotkanie z mistrzynią Kasią tak mnie mocno zmotywowało do działania ,dało solidnego kopniaka ,że jak tylko mam wolną chwilkę siadam i zwijam paseczki jak ten przysłowiowy świstak.
Normalnie muszę, bo inaczej się uduszę.
A wieczór jest po to, aby się zrelaksować i odpocząć po całym dniu pracy.
No to sobie siadam w kąciku,włączam coś miłego do słuchania i kręcę,kręcę aż coś ukręcę:))

Tak sobie myślę ,że duszę mam twórczą ,ale też pokręconą jak te  quillingowe paseczki,bo czasem pojawiają się kudłate myśli i zwariowane pomysły,a czasem dopada mnie melancholia,ochota na medytacje albo sportowe wyczyny.
Tak czy inaczej obiecuję sobie częściej zaglądać w blogowe progi,bo największy problem jak na razie mam z pisaniem nie tylko u Was,ale i u siebie.

Ale koniec gadu gadu,czas zaprezentować co wymodziłam ostatnio.
Oczywiście nie mogło na nich zabraknąć quillingowych kwiatuszków i listeczków,jakie mam przyjemność się uczyć .






kartki świąteczne ,quilling




Obie kartki kolorystycznie bliskie memu sercu,także mam nadzieję ,że osoby które je dostaną ucieszą się nie tylko z  samych życzeń w środku ,ale i ich frontu.

A teraz moi mili dziękuję za wszystkie ciepłe słowa i życzę spokojnego tygodnia .

Danutka 

 I starym zwyczajem do zaś :)))




czwartek, 11 kwietnia 2019

Kwiecień u Ani

Pomyśleć ,że jeszcze kilka dni temu było tak cudownie,słonecznie i prawie wakacyjnie .
Człek na rower ruszył i śmigał po polach i lasach.Lekki powiew wiatru pląsał się  we włosach,a przyroda obudzona zaczynała pokazywać swe piękne oblicze.Normalnie żyć się chciało,serce radowało, a oczy napawały cudownym widokiem natury.
Aż tu w poniedziałkowy wieczór rachu ciachu,zawiało z innej strony,przywiało obrzydliwe zimnisko  i znów dygocząc na dworze można nabawić się niezłego przeziębienia tudzież innego wilka :)
Na szczęście trzymam formę odnośnie odporności,w końcu należałam się nie tak  dawno z lędźwiami ,więc ten u góry chyba jeszcze o mnie troszkę myśli.
Ale nie dziwota skoro Danuśka od dwóch tygodni wcina mleczyk i popija herbatkę z pokrzywy.




Kochani dziś przybywam z karteczkami na zabawę u naszej Anulki.



Moje karteczki były gotowe jeszcze przed wyjazdem na nasz wrocławski sabat,ale jakoś weny i polotu do pisania nie było.
Dziś też nie jestem za specjalnie wygadana,ale nie mam zamiaru odkładać tego na potem ,bo za pasem święta a i inne prace czekają w kolejce na swoją odsłonę .

Miało być w tym miesiącu z motywami religijnymi no to jest .
Wymagane trójce kolorystyczne  oczywiście są zachowane.
Pierwsza kartka:
biały,zielony,beżowy jako odcień brązu


Biały, pomarańczowy i brązowy

Biały,zielony i niebieski


I to już wszystko na dziś .
Dziękuję kochani ,że pamiętacie o mnie i zaglądacie ,choć na razie za dużo się tutaj nie dzieje.
Ale już niebawem będziecie mnie jeszcze mieli dosyć ,bo prace powstają ,posty powoli się piszą .

Pozdrawiam Was serdecznie 


Do zaś :)))


Danutka 



sobota, 6 kwietnia 2019

Weekend we Wrocku

Witajcie moi drodzy.


Pewnie większość już wie,gdzie ostatnio spędziłam weekend ,gdyż niektóre uczestniczki  spotkania  zdały relację na swoich blogach.
W  tym roku na zlocie pojawiło się 8 dziewczyn,a mianowicie Ania,Hania,Dorotka ,Justynka,Ela,Sylwia-Ola i Marysia i ja :))
Szkoda tylko,że Gosia nie mogła nam znowu towarzyszyć,ale cóż takie czasem bywa życie.

 Tym razem wybyłyśmy na spotkanie do pięknego miasta jakim jest Wrocław.
Zamieszkałyśmy na 9 piętrze z takim oto widokiem na miasto .


Tak się składa,że każda z nas pochodzi z innego zakątka Polski ,ale wszystkie zawsze jesteśmy w pełnej gotowości do podróży i tak wspaniałych spotkań.
Co roku jest nas więcej i więcej .
Cudowne są takie spotkania,bo pełne niespodzianek,śmiechu,kreatywności, a i wygłupy co niektórym też się trafiają,bo na smutki przyjdzie jeszcze czas .
Miałam to szczęście,że podróż odbyłam w towarzystwie Hani,na którą czekałam w Inowrocławiu.
Oczywiście całą drogę przegadałyśmy,bo jakże mogłoby być   inaczej.
Na dworcu czekała na nas Ania,a reszta brygady miała dotrzeć nieco później.
Cóż, co niektóre odbyły podróż z przygodami,o czym poczytacie  u Dorotki,jak to zabawiła z Justynką w Koluszkach i ścigała Elę po całej Łodzi.

Co by nie przedłużać za bardzo , kolażami postaram się zdać nasz 3-dniowy pobyt we Wrocławiu.

A działo się ,oj działo.


Już na wstępie zastawiłyśmy nasze centrum dowodzenia różnymi upominkami dla siebie.


 Mnie w udziale przypadły takie piękności 

 A i przecudne karteczki wielkanocne również się pojawiły 

Nie nudziłyśmy się ani przez chwilę.
Ela ,mistrzyni techniki pergamano przygotowała dla nas materiały na wykonanie zakładki.
Pod czujnym okiem Marysi powstały fantastyczne krzyżykowe pendibulle.
W międzyczasie powstały też szydełkowe czapeczki dla Pigmejów w Afryce.





 Mało tego,w  sobotni wieczór gościłyśmy na kwaterze mistrzynię quillingu w Polsce-Kasię Wróblewską -Wojtasik.


Każda z nas dostała od Kasi cudowne quillingowe kwiaty.
Jakby co, to  ten największy jest  w moim wykonaniu :)


Ale to nie był koniec niespodzianek .
Tak się akurat złożyło,że w tym czasie obchodziłam urodziny.
No i po godzinie 24 wszystkie dziewczyny głośno ,na stojąco odśpiewały sto lat i wręczyły cudowny prezent z życzeniami.






Podczas pobytu nie zabrakło także zwiedzania miasta dniem 




i nocą 


Panoramę Racławicką zobaczyłyśmy 


Krasnale na mieście łapałyśmy 


I w niedzielne popołudnie ,naładowane pozytywną energią się  pożegnałyśmy.

Nie można wspomnieć też o dobrej duszyczce Oli ,córce Ani,która to ugościła nas przepysznym ciastem,przez ulice Wrocławskiego zgiełku przeprawiła i troskliwie się nami zaopiekowała.
Oleńko stokrotnie dziękujęmy.

To był cudowny czas,pełen wrażeń,który naładował mnie pozytywną wibracją ,która niech trwa jak nadłużej,a najlepiej aż do naszego kolejnego spotkania.
Dziękuję Wam kochane za wszystko.





piątek, 22 marca 2019

Marcowe karteczki do Ani

Oj ten marzec dał mi popalić w kość.
Aż tak mocno to mnie jeszcze nigdy nie złapało i nie położyło,ale miejmy nadzieję ,że najgorsze minęło i teraz będzie już tylko lepiej.
A za oknem  powitała nas swoim ciepłem i słoneczkiem prawdziwa wiosna.Wreszcie mogłam chwilę pospacerować i dotlenić płucka.
Przy okazji spotkałam takiego iglastego super gościa .Stał w bezruchu  nieboraczek i nawet nie wiedział,że ktoś go podgląda .


A u Anulki zabawa trwa na całego ,a ja bidna mając karteczki gotowe już na początku miesiąca ,nie miałam weny i możliwości w tych potwornych bólach , aby coś tam naskrobać.
Ale dziś już jestem i zamierzam powolutku nadrabiać zaległości .
Zatem zaczynam od banerka i potem już moje wypocinki wielkanocne 




3 dominujące kolory:szary,biały,zielony.
Jedzonko:babeczka i jajeczka



3 kolorki: biały,zielony,brązowy
Jedzonko: jajeczka


3 kolorki: biały,żółty,zielony
Jedzonko: jajeczka i kurczak na wielkanocny rosołek :))))
Uwaga !!!!
Przed użyciem oskubać ptice:)



3 kolory: biały,szary,pomarańczowy
Jedzonko: jajeczka 



3 kolory: biały,niebieski,brązowy
Jedzonko: jajeczko i ten opierzony brzdąc na szczycie,którego można na rożno wrzucić :))))

 

Dowcipkuję  sobie z tymi kurczakami,ale jakoś miałam problem ,aby znaleźć jedzonko inne niż jajca,to nadrabiam żartobliwie tym pierzastym drobiem :)
Chyba Anulka mnie za to nie przetrąci :)))





Pozdrawiam  Was ciepło i do zaś :)))


czwartek, 28 lutego 2019

Zakręcone karteczki

Witajcie kochani.
Równy miesiąc dziś mija odkąd napisałam pierwszego posta w tym roku.
Mam jeszcze problem z bywaniem na blogu,ale skoro się zapisałam do zabawy karteczkowej u Ani to choćby się waliło i paliło muszę się wstawić .
Wiosna za oknem,piękne słonko ,a ja taka mądrala ,że z pisaniem czekałam do ostatniej chwili.
Znaczy był plan wcześniejszy (choć te  kilka dni przed końcem miesiąca),ale spalił na panewce. 
Za to teraz wcale nie jest lepiej ,gdyż leżę uziemiona od kilku dni i kwiczę z bólu.Ze dwa razy do roku przytrafia mi się problem w odcinku lędżwiowym i normalnie jest totalna masakra.Człowiek nie może chodzić,schylać się czy leżeć ,że o podtarciu doopska nie wspomnę.Nogą w łóżku nie można kiwnąć i trzeba się modlić aby nie daj Boże na kichanie się zebrało,bo ból rozwala cały system.Cóż swoje muszę wycierpieć i odleżeć.
Zresztą już zdarzyło mi się kiedyś pisać posta z pozycji leżącą-kwiczącej,także to nie pierwszyzna.
Pozostał czas na medytacje i nadzieja na poprawę.
Dlatego nie rozgadam się z bytnio,tego możecie być pewni.
Zatem banerek już wrzucam do zabawy,aby wszytko grało na 102 .




Przygotowałam karteczki inne niż zawsze,bo wykorzystałam wiedzę,jaką mistrzyni quilligu Ela przekazała nam podczas warszawskiego spotkania waryjatek w zeszłym roku.

Pierwsza kartka z takimi ślicznymi kwiatuszkami,a w dominujących kolorach 
biały,pomarańczowy i brązowy


Dominujące kolorki na drugiej kartce to biały, żółty i zielony.Może ciut mało tego zielonego,ale liczę na dobre serduszko Ani,że nie dobije leżącej i kartki nie odrzuci)



Z trzecią karteczką miałam niezłą jazdę.Tak się zakręciłam na tym jajecznym kurczaku ,który miał  być w centrum uwagi,że całkowicie zapomniałam ,iż w tym miesiącu obowiązkowo muszą być kwiatki.
Chcąc nie chcąc ,czyli bardziej z musu niż potrzeby na prędce wymyśliłam ten koszyczek z kwiatuszkiem quillingowym,aby dopełnić zasad .


Podoba mi się zwijanie paseczków,gdyby tylko jeszcze czasu było ciut więcej byłabym cała happy.
Na koniec kolaż podrzucam i myślę,że wszystko jest tak jak powinno.



Kochani od marca zaczynam stopniowo komentować u Was,więc wybaczcie ,że jeszcze w lutym tego nie robiłam, choć odwiedziłam wszystkie blogi ,które brały udział w zabawie.
Mam nadzieję ,że ten miesiąc będzie dla mnie już luźniejszy i wszystko wróci do normy .
A na zakończenie ściskam Was mocno i życzę udanego dnia .

Do zaś :)))


poniedziałek, 28 stycznia 2019

Wróciłam :)))

Witajcie kochani.

O matko i córko,ależ ten powrót na bloga jest trudny i ciągnie się za mną jak flaki w oleju.
Stanowczo tak długa przerwa nie sprzyja takim powrotom.
Od ponad dwóch tygodni próbuję coś sklecić i za czorta mi nie idzie.
Odwykłam od pisania,odwykłam od gadania do monitora, normalnie jak nie ja.
Chciałoby się powrócić z wielką pompą ,wejściem jak prawdziwa gwiazda oscarowa czy inna stars ze znanego serialu TV,ale chyba na dzień dzisiejszy w moim wykonaniu takie rzeczy są nierealne.
Bo gdzież ja skromna osóbka,o przeciętnych gabarytach matki Polki, miałabym gwiazdorzyć i pokazywać to czy tamto.Oczywiście mam na myśli prace rękodzielnicze,także hola hola komu zbereźne czy czupurne myślenie się włączyło:)
Kochani moi cóż mam powiedzieć ,aby Was nie zniechęcić do odwiedzin w mych progach  ,aby dać odrobinę uśmiechu ,spokoju czy radości z wizyt na blogu.
Po pierwsze tęskniłam za Wami ogromnie.
Bywało ,że na blogi zaglądałam,podziwiałam ,ale przyznaję z ręką na sercu ,że takich chwil było jednak mało.
Nie będę pisać czemu mnie nie było,bo widocznie powody różne bywały .
Najpierw był plan, aby odpocząć tak z pół roku,jednak to okazało się za mało, a niestety zajęć przeróżnych tysiące.Zatem moje odpoczywanie od bloga troszkę (ale tylko troszku)  jakby się przedłużyło :)))
Ale co tam ,już jestem i postaram się bywać częściej,choć stuprocentowej pewności nie daję jak to wyjdzie w tzw.praniu.

Ci co mnie znają wiedzą ,że jak się rozgadam to mogę pisać i pisać bez końca ,dlatego jak na początek takie małe przywitanie chyba wystarczy.

A jestem dziś tu z jednego powodu.
Zabawy jakie prowadziłam są od dawna zakończone,ale moja kochana Anulka nadal szefuje karteczkowej zabawie.
Rad nie rad ,choć boję się czy podołam, postanowiłam dołączyć do grona zdolnych i wspaniałych dziewczyn.

O ile pamiętam dobrze,najpierw wrzucamy banerek a potem cała reszta .



Wszystkie zasady są pod tym linkiem ,dlatego pisać o nich nie będę .

Skromne te moje karteczki będą ,jak zawsze z tego co mam i co dostałam od Was.
 Jakoś muszę się  rozbujać z tym warsztatem karteczkowym i wpaść w ciąg ich tworzenia.
Aczkolwiek zdarzało się czasem poczynić różne kartki,niektóre w biegu bez fotek.
Mówię sobie tak,jak będę trzymać się zabawy i Was kochani to może dotrwam do końca i nie dam plamy.

A teraz czas już na mały pokaz.
Zrobiłam 5 kartek czyli 2 okazjonalne i 3 wielkanocne.
Zacznę może od tych z okazji...

Jako pierwsza wstążeczkowo guzikowa.
Wybrane 3 kolory to fiolet,biały i żółty.


Druga kartka okazjonalna to połączenie fioletu,zielonego i bieli. 


Oczywiście w roli zwierzątek na obu kartkach występują owady ,także wszystko przepisowo .

Natomiast karteczki wielkanocne to 
1.Brąz,pomarańczowy i biel.


2.Z wykorzystaniem kuraków metodą serwetkową: brązy,zieleń i biały.


3.Jako ostatnia :zając serwetkowy ,a kolory dominujące to zieleń,biały i niebieski.



Mam nadzieję ,że Ania zatwierdzi te moje karteluchy i ucieszy się z mojej obecności w zabawie.




Myślę,że jak na pierwszy raz po mega długiej przerwie wystarczy .
A teraz pozdrawiam wszystkim bardzo cieplutko życząc udanego tygodnia .

I jak to u mnie na koniec posta  bywało,czyli stały tekst :

Do zaś kochani :)))