czwartek, 3 grudnia 2015

Podsumowanie czekoladowych pyszności.

Dobry wieczór  wszystkim.


Kochane moje artystki najpierw na Was trochę pokrzyczę .
Prosiłam w regulaminie głównym , a dokładnie w  pkt.13 ,że fotka jaką chcecie widzieć w kolażu podsumowującym ma być pierwszą ,abym nie musiała przedzierać się ponownie przez wszystkie posty i szukać tej jednej ,jedynej i sama wybierać która nadaje się . !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Problemu nie ma jak jest jedno zdjęcie,ale jak jest ich więcej to robi się to uciążliwe,a ja nie chcę za nikogo decydować a niestety często się tak dzieje .
To Wy wybieracie ,które zdjęcie  najlepiej się  nadaje i o to Was bardzo proszę w tym miesiącu.
Kochane szanujmy nasz wspólny czas  .

A teraz będzie już bez krzyków i bury :)

Zaczynam chwalić wszystkich pod niebiosa.
Czas czekoladowych prac minął kilka dni i powiem Wam ,że żal tych chwil ,bo  tak było nam fajnie i słodziutko .
Dosłownie czekolada nam wylewała się uszami haha :)
Pojawiło się tyle cudnych prac tutaj ,tyle fantastycznych rozwiązań i pomysłów ,co świadczy ,że nadal mnie nie zawodzicie i bawicie się tłumnie.
Może rekordu ze stycznia nigdy nie pobijemy,ale skoro bierze udział ponad 60 zdolnych kobitek ,to chyba nie jest z nami i tą zabawą tak źle.

Kochani co tam będę się rozpisywać ,fotki jak zawsze mówią same za siebie ;








I jeszcze na koniec nasza wisienka na torcie,czyli prace carvingowe.
Ach jakie mamy zdolniachy kulinarne ,które tworzą takie wspaniałe smakołyki.
Nie chwaląc się ja też mam w tym kolażu mały swój wkład.

Dziewczyny dziękuję ogromnie za udział w zabawie 

A teraz mówię Wam pięknie dobranoc :)

Danutka :)





środa, 2 grudnia 2015

Kolejny debiut czyli ponownie upadłam na głowę

Sama jestem jeszcze w szoku z decyzji jaką wczoraj podjęłam odnośnie mojej pracy na grudniową zabawę w kolorki.
Jestem w tej komfortowej sytuacji,że znam jako pierwsza nowy kolor,ale nigdy wcześniej nie robię pracy ,bo chcę abyśmy mieli  równe szanse i ten sam czas na wykonanie zadania.
To ,że często jestem jako pierwsza bardziej świadczy o tym,aby Was  mobilizować i pokazywać ,że nie taki diabeł straszny......

No właśnie apropo diabła,no nie wiem jak on to zrobił ,że mnie podkusił aby wykonać moją pracę tą techniką .
Jednym słowem jeszcze nie zaczął się sezon zimowy,jeszcze nart nie założyłam a  już zaliczyłam wpadkę i upadłam na głowę :)

Najpierw chcę odpowiedzieć na pytanie grudniowe jakie sama Wam zadałam .
A brzmi ono: jaki jest Twój ulubiony owoc i dlaczego?
No muszę przyznać ,że mam zgryz z tym pytaniem ,ponieważ trudno wybrać ten jeden najulubieńczy owoc,kiedy lubi się  prawie wszystkie.
Dlatego moją odpowiedź podzielę na pory roku.

Wiosna jest dla mnie najgorszym okresem bo owoców jest bardzo mało,więc pozostaję przy naszych tradycyjnych jabłkach ,a  wszelkie marketowe pseudo rarytasy omijam z daleka .
Zawsze nie mogę doczekać się truskawek ,kurcze na samą myśl mi ślinka cieknie.

Latem uwielbiam soczyste arbuzy ,szczególnie kiedy jest gorąco oraz leśne jagody ,które mogłabym codziennie pożerać  garściami .Mają one tyle dobroczynnych składników,wpływają rewelacyjnie na oczy,więc nie sposób sobie ich  odmówić.
Uwielbiam też maliny ,poziomki,pierwsze papierówki i czarną porzeczkę .

Jesienią szaleję na punkcie śliwek i od kilku lat  kocham naszą wyzwaniową dziką różą.

Zimą z ogromną przyjemnością zajadam pomarańcze i wszelkie orzechy .
Tak na marginesie,nie wiem czy wiecie ,że orzechy(właściwie wszystkie) oraz migdały przed zjedzeniem moczy się w wodzie,wtedy są o wiele zdrowsze i smaczniejsze.
Polecam wypróbować ten sposób i namoczyć je chociaż  na całą noc ,a przekonacie się o ich walorach nie tylko smakowych. 

Jak widzicie ciężko odpowiedzieć jednym zdaniem i wcale się nie zdziwię ,że też będziecie mieli problem z wyborem tego jednego najulubieńszego owocu.

Skoro już tak gadam o upodobaniach to dodam ,że nie lubię bananów,mogą dla mnie nie istnieć .

Wniosek z tego jest jeden.
Preferuję rodzime owoce,choć nie ukrywam ,że lubię kosztować i poznawać różne smaki.

Jednego czego nigdy nie tykam i już nigdy nie wezmę do ust to kiwi.
A to z takiej przyczyny,żę będąc kiedyś w ciąży, po zjedzeniu połówki kiwi dostałam takiej wysypki,że wyglądałam jak monstrum i wylądowałam na pogotowiu .
Kurcze te krosteczki były po prostu wszędzie na całym ciele, w gardle ,w uszach i nawet tam gdzie słońce nie dosięga haha.
Teraz się śmieję z tego,ale wtedy nie było mi wcale do śmiechu.
Od tamtej pory mam uraz do tego owocu i nie tykam go wcale mimo ,że nie jestem na niego uczulona bo robiłam badania. Pewnie to nie jego wina ,a jakiegoś cholerstwa którym było  spryskane.
Sami zresztą wiecie jakie do nas trafiają owoce z zagranicy,a jeśli nie  to radzę trochę poczytać na ten temat .
Stąd mój świadomy wybór rodzimych owoców .
Owszem lubię te egzotyczne ,ale jadam je sporadycznie. Wyjątkiem są pomarańcze,te mogłabym jeść kilogramami.
Kurcze ależ się zaczynam rozgadywać a Wy przecież czasu nie macie, aby czytać moje wywody.

Także wracam do tematu i chcę przedstawić moją propozycję różanego koloru.
O wszystkich szczegółach można poczytać tutaj 


Nie wiem co mi do łba strzeliło,ale to był nagły impuls i postanowiłam zrobić świąteczną kartkę .
Normalnie czasem mi wstyd,że wszyscy robią świateczne kartki a ja jak chcę  wysłać życzenia to korzystam z gotowców.
Czas to zmienić ,także kochani przygotujcie się ,że w najbliższycm czasie taka technika u mnie zagości na blogu.
Zrobiłam ich już 4 ,ale ze względu na kolor dziś pokażę tę, która powstała jako druga.

Rozumiem ,że nie muszę tłumaczyć Wam iż  nie jestem scrapkowa, nie mam tych wszystkich rzeczy,maszynek i innych gadżetów , co są do tego potrzebne.
Chwała Bogu,że rok temu kupiłam jakieś papiery w Lidlu i jest w nich kilka fajnych świątecznych motywów.
Mam też w zasobach nożyczki ozdobne,  kilka dziurkaczy, troszkę przydaśków jakie Ania mi kiedyś podesłała i mimo takich marnych zasobów ,z głową pełną pomysłów zrobiłam kartkę świąteczną .
Aby ją wykonać wykorzystałam papier wizytowy,srebrzystą organzę ,kilka srebrych dodatków i brokat.

Szału nie ma ,bo przecież nie jestem wprawiona,wszystkie elementy muszę wycinać sama ,także jak widzicie jakieś krzywizny proszę przymknąć oko.
Na żywo kartka wygląda  o wiele lepiej ,zresztą jak każda praca.
Choinki  przyklejone są za 
pomocą  kosteczek dystansowych ,które zrobiłam z kartonu,bo przecież wiadomo ,że czegoś takiego w domu nie posiadam.



 Gdyby ktoś uważał ,że koloru jest za mało to pokazuję środek ,a w nim  znajduje się kieszonka na życzenia .



Jeśli nadal uważacie ,że kolor nie jest różany (czyt. kolor owocu dzikiej róży)to wstawiam fotkę z prawdziwymi owocami 



A tu w towarzystwie już wysuszonych owoców ,które będę jadać przez całą zimę 



Pierdolnik przy robieniu kartek jest co nie miara,powyciągałam wszystko co by się nadawało,więc troszkę sobie teraz je porobię .A jak mi to będzie szło,będę pokazywać na bieżąco  .

Nie wiem czy będą podobały się moje karteluszki ale jedno wiem na 100% w tym roku nie kupię żadnej gotowej karteczki,wszystkie zrobię ręcznie i będę rozsyłać do rodzinki i znajomych .
Już się cieszę ,że podjęłam taką decyzję ,bo to jest chyba słuszna decyzja,prawda?
W ten sposób będę mogła dotrzeć z moimi życzeniami do większości znajomych.

Czyli te moje upadki na głowę chyba nie są takie złe?
 Osobiście uważam ,że :


A teraz lecę do Stefana niech się posili moimi różyczkami .
Do Was zajrzę popołudniową porą ,bo teraz wybywam z domu.

Na sam koniec przypominam o naszym konkursie
zostały jeszcze tylko 3 dni,aby wysyłać do mnie Wasze prace .

Buziaki kochani :)




poniedziałek, 30 listopada 2015

CYKLICZNE KOLORKI - GRUDZIEŃ 2015

Cześć moje zdolniachy.
Po co dziś jestem wiecie doskonale,ale nie wiecie jaki przygotowałam dla Was kolorek grudniowy.

Oczywiście jak przystało na ten nasz drugi rok zabawy ,temat będzie związany ze zdrowym odżywianiem .
Pomysł na ten kolor wpadł mi do głowy zupełnie przypadkiem .
Może i nazwy takiego koloru nie ma ,raczej jest taki zapach czy smak  ,jednak chyba już się przyzwyczailiście do moich nietypowych pomysłów i nie macie z nimi problemu.

A co  zdrowego wymyśliłam na ten miesiąc?
Kolor owoców dzikiej róży,który w ramach zabawy nazwałam różany.

Może na początek kilka słów na jej temat.
 Dzika róża ma najwięcej witaminy C ze wszystkich owoców jakie są u nas w kraju.
W 100g znajduje się jej aż 1700-1800mg .


Mam tylko nadzieję ,że nikt z Was nie pomyślał w tej chwili o cytrynie ,która jest w rankingu dopiero na 16 miejscu i zawiera jej ok 53-55mg/100g.Pomarańcze są tuż za nimi ,gdyby ktoś pytał.

Także moi mili warto doceniać nasze rodzime owoce i warzywa, a nie rzucać się na cytrusy.
Pomijam oczywiście fakt ,że często są zrywane niedojrzałe i konserwowane,opryskiwane chemikaliami  itd. aby dojechały do nas zza ocenu czy innego zakątka świata.

Kiedyś nawet czytałam ,że 3 owoce dzikiej róży dostaczają 100% dziennego zapotrzebowania na wit.C ,a np. jej  garść  to jest równowartość ponad 30 cytryn.

Mam nadzieję ,że tym krótkim wstępem  przekonałam Was do tego zdrowego owocu i będziecie z niego korzystać częściej niż tylko herbatka expresowa.A dodam ,że temperatura niszczy wiele cennych witamin ,więc polecam z całego serca jeść ją odpowiednio suszoną i zmieloną na proszek.Wtedy wyciągniemy z niej  wszystko co ma najcenniejsze.
Ja w tym roku  suszyłam ją i pierwszy raz zrobiłam naleweczkę .
Jak wyjdzie zobaczę za kilka miesięcy ,kiedy odstoi swoje i wyciągnie z róży to wszystko co ma najlepsze i najzdrowsze.

Może najpierw pokażę jak wygląda   krzak dzikiej róży latem podczas kwitnienia  .


Uwielbiam zapach tych płatków  różanych,z których robię konfiturę na zimę ,jaką można potem dodawać do pączków, ciast czy innych deserów.

A tu już mamy dojrzałe owoce ,które można wykorzystywać w różny sposób.

No właśnie kochani,a my w grudniu będziemy się inspirować kolorem dojrzałych owoców,takie jak widzicie na banerku.

Uwaga !!!!!!!
Niech Was nazwa nie zwiedzie ,dlatego nie róbcie nic w kolorze różowym jakby na to wskazywało.

Jeszcze tylko banerek do pobrania 


Kilka zasad :
1.Jak zawsze chęć udziału w zabawie wyrażacie w postaci komentarza pod tym postem.

2.Praca wykonana na grudniową zabawę powinna zawierać w przeważającej części  lub w  całości  kolor jaki pokazuje banerek.
Ale,żeby ciut ułatwić  bądź utrudnić (zależy od punktu widzenia haha)Wam zadanie w tym gorączkowym okresie przedświątecznym to proszę łączyć ten kolor ze złotem lub srebrem .
Pozotałe 10% jak zawsze przeznaczamy na dowolne kolorki .

3.W poście z daną pracą tym razem odpowiadamy na pytanie
JAKI JEST TWÓJ ULUBIONY OWOC I DLACZEGO ?

4.Swoje prace wrzucamy jak zawsze Stefanowi na pożarcie.
A muszę Wam powiedzieć ,że biedak z tęsknoty za swoją Stefanią ma apetyt jak wygłodzony wilk.

5.Kochani w tym miesiącu nasza druga żabcia wyjechała na wczasy,także części carvingowej nie będzie.Ona od jutra będzie  wylegiwać  się na plaży nad stawem ,popijać zielone drinki,rechotać jak najgłośniej  i podrywać inne żabole haha:)
A tak poważnie,to doskonale wiem jaki to jest trudny okres,ile każda z nas ma pracy ,dlatego  postanowiłam  nie  utrudniać .
Oczywiście jeśli ktoś wykona pracę ,dekorując swoje potrawy świąteczne,może się nam pochwalić ,szczególnie jak będzie w niej nasz grudniowy kolorek .

Mam nadzieję  ,że kolor nie jest trudny i tym razem moje zdolne artychy znów mnie nie zawiodą i i wstawią się ze swoją pracą do końca miesiąca.

Wyjątkowo jeszcze przed 24 :00 wrzucam posta,abyście mogli jeszcze przed snem poczytać i przespać się z nowym tematem.

A teraz zmykam do łóżeczka ,bo głowa dziś mi pęka w szwach,ledwo posta napisałam :(



Dobranoc kochani :)





piątek, 27 listopada 2015

Prawie na niebiesko :)

Dzień za dniem ,tydzień za tygodniem leci,a za chwilę nim się spostrzeżemy będą  święta.
Dlatego w ramach przypomnienia 


A ja nadal w lesie,czyli nic w  temacie świątecznym nie poczyniłam .Ogólnie  mówiąc przez kilka dni byłam zajęta zupełnie innymi sprawami oraz  pasją ,o której raczej tu nie będę pisać .

Uprzedzam z góry,dziś nie piłam zakwasu ,więc może być przynudnawo i spokojnie.
Choć nie wykluczone,że nagle mogę się rozbrykać .
Na razie  aby się  rozgrzać popijam  pyszną herbatkę z sokiem malinowym ,nadrabiam zaległości u Was i cieszę się tym,że znów mamy piąteczek.

Nadchodzi koniec miesiąca a wraz z nim zabawy andrzejkowe.
Co niektórzy już dziś ruszyli w tany,wróżby i inne zabawowe atrakcje.
Ja nigdzie się nie wybieram w ten weelend ,spędzam czas w inny sposób ,w domciu z rodziną ,przy lampce czerwonego ....hahaha pewnie myślicie o winie,a u mnie jest pyszniutka naleweczka wiśniowa również w kolorze czerwonym.
Nudzić z pewnością się nie będę ,raczej  wiecznie czasu mi brakuje na wszystko.

Kochani zanim przejdę do sedna, chcę podziękować za ciepłe słowa ,przemiłe komentarze i odwiedziny.
Doceniam ,że znajdujecie czas aby tutaj zajrzeć i zostawić kilka słów.

Dzisiejszy post jest poświęcony temu co przygotowałam na urodziny dla naszej Nawanny czyli Ani.
Znając nie od dziś upodobania Ani do koloru niebieskiego nie miałam wątpliwości co wykonam i jej podaruję .
Najpierw zerknijcie na całość ,prawie całość, bo o słodkości i karteczce zapomniałam podczas focenia.
W drobnym upominku znalazł się świecznik jutowy  w pastelowych  kolorach z zimną porcelaną ,komplet niebieskich świeczuszek ,bransoletka makramowa i świecznik z ubrankiem makramowym.



A teraz kilka fotek  osobno.



Z racji mego zboczenia świecznikowego nie mogło stać się inaczej ,bo takie ubranko  musiało powstać obowiązkowo.
Butelkę już ubrałam w podarunku dla Ani Iwańskiej tutaj ,więc teraz była kolej na świeczuszkę .
Podoba mi się takie rozwiązanie ,bo można w każdej chwili ściągnąć ,wyprać ,odprasować haha i założyć na nowo .
Pewnie jeszcze coś w ten deseń powstanie ,bo zapalone wyglądają kapitalnie .
Także następnym razem zrobię fotkę z zapalonym świecznikiem ,bo przecież nie mogłam podarować Ani nadpalonego prezentu.Wtedy by mnie pogoniła ,że podsyłam jej jakieś ogarki haha:)



No i jeszcze bransoletka makramowa  obowiązkowo z niebieskimi koralikami .
Zastosowałam w niej zapięcie shambalowe ,które idealnie się sprawdza, gdy nie znamy wymiarów nadgarstka.







I to tyle co miałam do pokazania.
Teraz idę się rozkoszować wolnymi chwilami ,wreszcie coś poczynię robótkowo ,bo przez ten  tydzień nie zrobiłam nic ciekawego co by Was zainteresowało.

Jak zawsze przypominam o naszych CK-czekoladowych, zbliża się koniec miesiąca ,Stefan jest nadal spragniony Waszych wspaniałych prac ,a Stefcia też jakoś wiecznie nienajedzona .

Konkurs "Bliżej natury" też jeszcze potrwa dobry tydzień, także czekam na kolejne  naturalne prace w Waszym wydaniu .

A na zakończenie mam do Was jedno małe pytanie ?

Jakie techniki rękodzieła są  mało popularne u nas,a chcielibyście je poznać?
Kochani podrzucajcie propozycje,bo poszukuję czegoś ciekawego na przyszły rok .

Do następnego klikania :)