Witajcie kochani.
Tak jak obiecałam wczoraj , dziś znów jestem i piszę do Was kolejne słowa,chcąc podzielić się kolejną pracą .
A praca ta jest bardzo wyjątkowa dla mnie ,bo chodzi o haftowanie po ponad 20 latach przerwy.
Gdyby ktoś mi jeszcze tydzień temu powiedział ,że będę wyszywać to odpowiedziałabym ,aby spadał na drzewo.
Bo ja i igła to dwa różne światy.Myślałam ,że już z tego wyrosłam i podczas przeprowadzki powywalałam wszystkie wzory, książki i co tam miałam potrzebnego do haftu.Zostawiłam tylko jakieś resztki muliny,na jakieś łatanie podartych gaci haha:)
Aż tu nagle pracując nad moją dzinsową puchą pomyslałam sobie,że na tym materiale fajnie by wyglądał jakiś hafcik.
Po drugie podziwiam jak dziewczyny potrafią cudnie haftować swoje prace ,więc złamałam żelazną zasadę i złapałam za igłę i nici.
Oj muszę powiedzieć ,że ręka totalnie wyszła z wprawy,musiałam się uczyć na nowo i przypominać jak to było.
Ale najlepszy numer to taki,że robiłam to na tzw.wariata ,bez żadnych wzorów,odrysowań ,ot tak z głowy .
W końcu myślę sobie ,że co tam jakieś kwiatki ,inni dają radę to radę dam i ja.
A oto moje pierwsze kwiatki po przerwie
Tak się rozpędziłam ,że nawet nie zauważyłam iż mam za mało materiału po dżinsowych spodniach i aby nie mieszać dwóch różnych (chociaż też byłoby fajnie) zaczęłam wyszywać na nowo.
Tym razem w ruch poszły jakieś spodenki .
Właściwie to udało mi się zrobić najzwyklejsze w świecie pudełko ,oklejone dżinsem ,ale też w tym przypadku bardziej się nastawiłam na sam hafcik ,niż wymyślanie nie wiadomo czego.
Dlatego kochani bądźcie bardzo tolerancyjni,przymykajcie oczy na moje błędy i krzywizny ,biorąc pod uwagę resztki muliny i haftowanie bez żadnego wzoru .
A teraz koniec już babulenia ,zapraszam na krótką sesję zdjęciową .
Szkoda ,że nie mam w domu żadnej włóczki bo pewnie złapałabym również za szydełko(tyle to jakieś słupki i oczka umiem robić haha) i coś wydziergała ,a tak musiałam się posiłkować gotowym sznurkiem i resztką tasiemki
Kurcze coś ta fotka jakaś taka mało ostra,ale na powtarzanie zdjęć nie mam ochoty ani czasu
Oczywiście z tyłu pudełka hafciku nie ma z braku muliny .A zresztą kto tam na tył mi zaglądnie haha,chociaż przyznam się bez bicia,że to mnie wkurza na maxa ,bo ja lubię raczej robić wszystko od A do Z.
A tu już przeznaczenie mojego pudełka dżinsowego,teraz laseczki będą sobie grzecznie stały na baczność , a nie leżały odłogiem w szafce
To tyle czym chciałam się dziś pochwalić :)
Tylko za ostro mnie zjedźcie ,bo rzucę te cholerne muliny i igły w kąt.
Kochani kolejny temat wyzwania nr.5 już się pojawił <klik>,zapraszam do zapoznania się z zasadami .
Na koniec jeszcze zapraszam do wzięcia udziału w głosowaniu ramki tutaj ,które potrwa jeszcze do jutra do północy.
Dziewczyny bardzo liczą na Wasze głosy.
A teraz spadam ,bo zaczynam się rozpisywać.
Całuski poniedziałkowo dla Was
DANUTKA:)))


.jpg)








.jpg)










